AFF Fiction Portal
GroupsMembersexpand_more
person_addRegisterexpand_more

Fairy Tail: Wi�zy krwi

By: Ormael13
folder Misc. Non-English › Anime
Rating: Adult ++
Chapters: 4
Views: 1,209
Reviews: 0
Recommended: 0
Currently Reading: 0
Disclaimer: Fairy Tail i wszelkie postacie tam wystêpuj±ce s± w³asno¶ci± Hiro Mashima. Nie mam ¿adnych zysków z pisania tego fanficka.
arrow_back Previous Next arrow_forward

(R)Ewolucja

Rozdzia³ 3: (R)Ewolucja

Kiedy oddali³a siê na znaczna odleg³o¶æ zatrzyma³a siê. Rozejrza³a siê wokó³ nie zauwa¿aj±c nikogo wiêc nie¶piesz±c siê poprawi³a nieco ubranie. Tak¿e swêdzenie zaczyna³o powoli zanikaæ.

"Chyba czas wracaæ," spojrza³a w niebo rozmy¶laj±c czy zd±¿y wróciæ do posiad³o¶ci przez ¶witem. Wtedy zbli¿y³ siê do niej niski mê¿czyzna.

"Ah to tylko ty. Nie strasz mnie tak," odpar³a lekko zdenerwowana.

"Nie moim zamiarem straszyæ ciebie. Musimy wróciæ jak najszybciej. Lilith bêdzie bardzo zadowolna, ¿e ³owy siê ci uda³y," odpar³ niskim g³osem i spojrza³ czekaj±c kiedy Lilica ruszy. Kiedy znów zaczê³a poruszaæ siê pod±¿y³ za ni± cicho i bezszelestnie jakby by³ jej cieniem.

---

'Co siê ze mn± dziejê?' próbowa³a znale¶æ logiczne wyja¶nienie Edo-Karen. Kwadrans a mo¿e dwie godziny wcze¶niej pamiêta spotkanie monstrum, które brutalnie niemal rozszarpa³o jakiego¶ cz³owieka przed jej oczami a potem zmieni³o siê w jej sobowtóra. Potem co¶ jej zrobi³a, ¿e straci³a przytomno¶æ. Czy mo¿e wspomina³a co¶ o wyssaniu jej do sucha.

"Wyssanie?" spojrza³a na swoje d³onie i nieco przerazi³a siê. By³y nieco pobrudzone krwi±. Czy by³a to jej w³asna czy obca te¿ nie wiedzia³a. W sumie to nawet nie wiedzia³a gdzie teraz jest. Powoli sz³a przed siebie nie czuj±c siê dobrze a nawet do¶æ ¼le. Ledwo pow³óczy³a nogami czuj±c jak si³y opuszcza³y j± ale musia³a doj¶æ do jakiego¶ z miast, które zna³a.

"Tak g³odna," wymamrota³a kiedy poczy³a burczenie w brzuchu. Usiad³a na poboczu drogi rozmy¶laj±c co robiæ dalej. Mine³o mo¿e dwadzie¶cia lub wiêcej minut kiedy us³ysza³a jak kto¶ siê zbli¿a³. Lekko przera¿ona ukry³a siê w pobliskich krzakach kiedy na drodze pojawi³ siê niewielki wóz ci±gniêty przez parê koni. Na chwilê przystan±³ bêd±c zaledwie pare metrów od niej i wo¼nica rozejrza³ siê wokó³ badawczo. Odruchowo przykucne³a mocniej staraj±c siê nie zdradziæ swojej obecno¶ci tak, ¿e po d³u¿szej chwili mê¿czyzna poci±gn±³ lejce i konie ruszy³y znów.

"Uff," westchne³a i zaczê³a powoli rozlu¼niaæ siê kiedy poczu³a czyje¶ rêce chwytaj±ce j± od ty³u, Jedna z nich zakry³a jej usta tak, ¿e nie zdo³a³a wydaæ ¿adnego krzyku kiedu poczu³a dziwny siê sennie i do¶æ szybko usne³a.

"Dobra robota," stwierdzi³ wo¿nica kiedy parena¶cie minut potem jego kompan po³o¿y³ Karen na wozie. Pobie¿nie spojrza³ na dziewczynê kiedy drugi wsiada³ na wóz.

"My¶lisz, ¿e siê nam przyda do czego¶?" spyta³ drugi mê¿czyzna kiedy powoli zwi±zywa³ d³onie i stopy le¿±cej dziewczyny. Potem za³o¿y³ knebel na usta i upewni³ siê, ¿e nie udusi siê przypadkiem po³o¿y³ j± obok siebie.

"Je¶li nie bêdzie siê zbytnio stawiaæ podczas 'tresury' mo¿emy zarobiæ nieco sprzedaj±c j± w Bosco," odpowiedzia³ nieco poganiaj±c konie. Odpowiedzia³ mu ¶ciszony ¶miech towarzysza.

'Co siê sta³o?' pomy¶la³a kiedy zacze³a siê budziæ. Próbuj±c siê nieco poruszyæ poczu³a, ¿e jej nogi i rêce by³y zwi±zane. Zacze³± nas³uchiwaæ s³ysz±c tylko rytmiczny odg³os obracaj±cych siê kó³ i od czasu do czasu r¿enie koni.

'Jeste¶ zwi±zana to oczywiste,' odpowiedzia³ jaki¶ g³os, który zdawa³ siê dobiegaæ rozbrzmiewaæ w jej g³owie.

'Zwi±zana?' mimowolnien powtórzy³a tkwi±c nieruchomo.

'Mog³abym uwalniæ ciebie ale nie mogê bez twojej wspó³pracy,' ponownie odezwa³ siê g³os.

'Kim jeste¶?' spyta³a wcia¿ nie zauwa¿ajaæ aby dwójka osób, którzy byli w pobli¿u jej zdradzali oznaki s³yszeni jakiegokolwiek g³osu.

'Zadajesz dziwne pytania,' g³os by³ wyra¼nie zawiedziony. 'Szczególnie po ofercie pomocy.'

'Nie znam ciebie nawet,' odpar³a wci±¿ niepewna co do zamierzeñ swojej rozmówczyni.

'Wystarczy, ¿e mnie na chwilê wypu¶cisz. Reszt± siê zajmê za ciebie,' g³os zdawa³ siê kusiæ j±. 'Zaraz zauwa¿±, ¿e siê obudzi³a¶. Wtedy stracimy element przewagi jaki wci±¿ mamy.'

"Chyba siê poruszy³a," powiedzia³ jeden z mê¿czyzn na co drugi zatrzyma³ wóz i obróci³ siê.

"W koñcu. Ju¿ my¶la³em, ¿e u¿y³e¶ za mocnego zaklêcia i bêdzie spa³a ca³± drogê."

'Widzisz. Ju¿ wiedz±, ¿e nie ¶pisz. Jeszcze nie jest za pó¼no aby¶ pozwoli³± mi dzia³aæ,' g³os zaczyna³ okazywaæ oznaki zniecierpliwienia. Jedne z mê¿czyzn wyci±gna³ niewielki nó¿ i chwytaj±c Karen posadzi³ machaj±c nim przed jej oczami.

"Bêdziesz grzeczna czy chcesz aby niechc±cy zosta³a pociêta nieco?" spyta³ powoli przesuwaj±c koniuszego ostrza po jej policzku. Nie odpowiedzia³a czuj±c parali¿uj±cy strach choæ mo¿e nie taki jak wcze¶niej kiedy spotka³a...siebie.

'Jeszcze mo¿esz mnie uwolniæ. Pomy¶l zanim nie bêdzie za pó¼no. Przecie¿ wiesz, ¿e tego chcesz, prawda? Pokazaæ tej dwójce, zê nie jeste¶ s³ab± i bezbronn± ofiar±?' g³os kusi³ j±.

'Nie chcê,' wci±¿ próbowa³a przeciwstawiæ siê podszeptom.

"Rozumiesz w ogóle co do ciebie mówiê? A mo¿e jeste¶ niema?" trzymaj±cy nó¿ mê¿czyzna zdawa³ siê niecierpliwiæ i zatrzymawszy go nieco mocniej przycisn±³ do jej twarzy, tak ¿e czu³a ch³od metalu.

'Naprawdê chcesz tu zgin±æ? Czy mo¿e chcesz prze¿yæ? Oni nie zdaj± siê mieæ dobrych zamiarów wobec ciebie,' g³os niestudzenie szepta³ do niej. Zdawa³ siê tak bardzo podobny do jej w³asnego g³osu. Czemu nagle zaczê³a s³yszeæ g³os i czy mog³a mu wierzyæ?

"Niech to zdaje siê, ¿e jest niemow±," rzuci³ wo¼nica. "A mogliby¶my dostaæ znacznie wiêcej gdyby mówi³a."

"Nie ona potrafi mówiæ i zmuszê j± aby udowodni³a to," z lekko demonicznym wyrazem twarzy powiedzia³ jego towarzysz i mocniej przycisn±³ trzymany nó¿, tak ¿e jego ostrze rozcie³o kawa³ek skóry na jej policzku.

'Czujesz to? To twoja krew. Oni nie s± przyja¼ni i chc± tylko ciê zraniæ,' g³os z nieustaj±c± determinacj± mówi³ do Karen.

'Krew... Tak dziwnie zaczynam siê czuæ...' zielonow³osa dziewczyna zacze³a przymykaæ oczy.

"No dalej poka¿, ¿e nie jeste¶ niemow±," zauwa¿y³ jak zacze³a przymykaæ powieki. "Nie próbuj udawaæ tak¿e, ¿e zas³abniesz nam tutaj zaraz." Przesun±³ nó¿ i kiedy jego koniec oderwa³ siê od jej twarzy po³o¿y³ go ubrudzonego jej krwi± obok siebie chwytaj±c j± za ubranie. Krew z rozciêtego policzka zacze³a powoli sp³ywaæ po twarzy na szyjê i zacze³± wsi±kaæ powoli w jej ubranie.

'Zrani³ ciebie, zrani³ NAS. Czy pozwolisz mu tak traktowaæ CIEBIE? Tylko chwila i naprawiê to. Jedna króciutka chwila wystarczy abym zrobi³a co trzeba?'

"Chwilka...tylko chwilka..." wyszepta³a ledwo s³yszalnym g³osem zielonow³osa dziewczyna zanim nie powieki jej oczu ca³kiem nie zetkne³y siê. Us³yszawszy to lekko uniós³ brew.

"A jednak mo¿esz mówiæ," niemal triumfalnie powiedzia³ i spojrz±³ w stronê swojego kompana. "A mówi³em, ¿e potrafi mówiæ. Teraz tylko opatrzymy jej ranê i bêdzie warta znacznie wiêcej ni¿ gdyby naprawdê by³a niemow±."

Powoli znów otworzy³a oczy i utkwi³a swoje spojrzenie w trzymaj±cym j± mê¿czy¼nie.

"Co znowu?" spyta³ widz±c przez chwilê jaki¶ b³ysk w jej br±zowych ¼renicach, które zdawa³y siê teraz tak zimne i bezwzglêdne. Wcze¶niej wydawa³y siê takie pe³ne lêku i przera¿enia a teraz by³y tak ca³kiem odmienione. Tak¿e zdawa³o mu siê, ¿e co ledwo s³yszalnym g³osem powiedzia³a.

"Co¶ mówi³a¶? Wiesz przecie¿, ¿e w³asno¶ci nie mog± mieæ swojego zdania," powiedzia³ i wzi±wszy zamach uderzy³ j± w twarz z du¿± si³a tak, ¿e a¿ j± odwróci³a.

"Powiedzia³am, ¿e Karen chwilowo jest nieosi±galna. Ale za to jestem ja...." kiedy wypowiedzia³a ostatnie s³owo naprê¿y³a wszystkie miê¶nie i niemal bez problemu rozerwa³a krêpuj±ce j± wiêzy.

"Co¶ ty zrobi³a dziwko?" zd±¿y³ powiedzieæ zanim nie uderzy³a go z du¿± si³± w tors dos³ownie zrzucaj±c z wozu. Wokó³ jej cia³a cienie zacze³y siê poruszaæ jakby o¿y³y i z jednego zacze³a wyrastaæ cienista macka.

"Co siê dzie..." wo¼nica nie dokoñczy³ kiedy macka niedbale chwyci³a go za nogê i wyrzuci³a gdzie¶ w bok. W tym czasie Karen otar³a krew z policzka a nastêpnie zliza³a krew z palców. Cienie zacze³y gromadziæ siê wokó³ niej otaczaj±c j± czê¶ciowo na kszta³t upiornego pancerza. Macka, która zrzuci³a wo¼nice zdawa³a siê teraz upodobniaæ siê do cienistego ogona kiedy z cienia pokrywaj±cego jej plecy zacze³o wyrastaæ kilka par pó³przezroczystych macek.

"¦cierwa jak ty nie ma prawa mówiæ," powiedzia³a po tym jak zeskoczywszy wyl±dowa³a na pierwszym z mê¿czyzn. Mimo, ¿e kolejny raz zamachn±³ siê piê¶ci± próbuj±c j± uderzyæ jedna z macek schwycia³ jego ramiê i zacze³a odginaæ w odwrotnym kierunku.

"Czym jeste¶?" zapyta³ wci±¿ próbuj±c zachowaæ resztki opanowania a tak¿e siêgn±æ po ukryty w nogawce nó¿. Nie odpowiedzia³a powoli nachylaj±c siê nad nim i lekko rozchylaj±c wargi, w których móg³ dojrzeæ znacznie wyd³u¿one k³y. Bez ostrze¿enia wbi³a je w jego szyjê i zacze³a piæ wyp³ywaj±c± z ran krew. Mimo, ¿e czu³ ból spowodowany ugryzieniem ku swojemu zaskoczeniu czu³ te¿ do¶æ znaczn± euforiê.

"Zostaw mojego brata potworze," drugi z braci po tym jak otrz±sna³ siê po zrzuceniu z wozu z go³ymi piê¶ciami rzuci³ siê na ni±. Uderza³ w zasadzie na o¶lep w jej plecy jednak ona nie okazywa³a oznak aby odczuwa³a to. Jedynie jedna lub dwie macki owine³y siê wokó³ jego nóg i poci±gne³y sprawiaj±c, ¿e straci³ równowagê.

"A¿ tak ci ¶pieszno?" spyta³a kiedy przerwa³a wypijanie swojej obecnej ofiary. Kilka macek owine³o siê wokó³ jego cia³a i unios³o go tak, ¿e znajdowa³ siê teraz przed ni±. Przesune³a szybko d³oni± po jego szyji znajduj±c w³±sciwe miejsce a nastêpnie zatopi³a w nim swoje k³y. Tym razem on poczu³ jednocze¶nie ból i euforiê kiedy spija³a go. Rana na jej policzku dawno siê zagoi³a i teraz ka¿dy ³yk sprawia³, ¿e odzyskiwa³a powoli pe³niê si³.

'Starczy,' gdzie¶ w g³êbi jej g³owy rozbrzmia³ cichutki g³os.

Przed chwil± uwolniony mê¿czyzna podniós³ siê powoli i widz±æ jak zielonw³osa kobieta otoczona cieniami trzyma³a w swoim u¶cisku jego brata rozejrza³ siê wokó³ szukaj±c czegokolwiek.

"Ty dziwolongu," krzykn±³ rzucaj±c dwoma najwiêkszymi kamieniami jakie znalaz³ obok siebie. Oba trafi³y j± w ty³ g³owy sprawiaj±c, ¿e oderwa³a siê od trzymanego mê¿czyzny zostawiaj±c koñce k³ów w jego szyji. Równie¿ cieniste macki, które go trzyma³a w momencie uderzenia jej zacicne³y siê mocniej sprawij±c, ¿e trzymany zawy³ z bólu. Nie puszczajaæ go ani nawet polu¼niajaæ uchwytu obróci³a siê spogl±dajaæ w kierunku drugiego z mê¿czyzn, kiedy jej u³amane kawa³ki zêbów odrasta³y.

'Mówiê starczy,' g³os w g³owie powtórzy³ nieco g³o¶niej.

"Mówi³e¶ do mnie?" unios³a lekko jedn± brew kiedy jeszcze bardziej zacine³a macki wokó³ trzymanego mê¿czyzny na co tylko jêkn±³ ponownie. Spojrza³a w bok i lekko u¶miechn±³wszy siê ca³kiem polu¼ni³a uchwyt.

"Tak," k±tem oka ocenia³ sytuacjê. Czy zd±¿y j± jako¶ min±æ i dobiec do wozu czy nie. Na razie zdawa³a siê staæ nieruchomo a w zasadzie ponownie pochyli³a siê nad jego bratem. 'Szansa.'

'Przestañ ju¿,' zielonow³osa kobieta lekko zmru¿y³a oczy kiedy g³os znów sta³ siê nieco dono¶niejszy.

Nie obchodzi³o go dlaczego nagle na chwilê przesta³a siê poruszaæ a nawet znieruchomia³a. Wykorzysta³ ten moment aby rzuciæ siê ku wozowi i wskoczyæ na niego.

"Odejd¼ od niego," zagrozi³ jej wychylaj±c g³owê z nad brzegu wozu jednocze¶nie szukaj±c jakiej¶ broni na jego pod³odze.

"Bo co?" spojrza³a w jego kierunku i cienie wokó³ nich znów zaczê³y poruszaæ siê jakby mia³y w³asny rozum. "Nie wydajesz siê tak pewny jak wtedy kiedy mia³e¶ j± zwi±zan±, tak ca³kiem bezbronn± przed sob±. Zaczynasz siê zachwywaæ jak zaganiane w róg zwierzê."

'Zostaw ich,' g³os coraz g³o¶niej rozbrzmiewa³ w jej uszach.

"Nie twój interes," odburkn±³ znalawszy upuszczony wcze¶niej nó¿. Nie poruszy³a siê zdaj±c siê walczyæ z czym¶ wiêc szybkim susem znalaz³ siê po drugiej stronie wozu. Spojrza³ w stronê le¿±cego mê¿czyzny, który powoli podnosi³ siê. Dziewczyna za¶ zdawa³a siê gdzie¶ znikn±æ wiêc powoli rozgl±daj±c siê wokó³ podszed³ do niego.

'Mia³a byæ chwila,' Karen potrz±sne³a g³ow± kiedy g³os znów rozbrzmia³ w jej g³owie.

'Nie. Chcesz tak samo jak ja aby zap³acili za to co ci chcieli zrobiæ.'

'Nie chcê tego...'

"Jak z tob±?" spyta³ szeptem kucaj±c przy siedz±cym mê¿czy¼nie wci±¿ co chwilê rozgl±daj±c siê wokó³.

"Jestem tylko nieco poturbowany," odpar³ wyci±gaj±c kawa³ki zêbów ze swojej szyji. Po szyji pociek³y dwie niewielki stru¿ki krwii. "Co siê z ni± sta³o?"

"Musi byæ wci±¿ gdzie¶ w pobli¿u," powiedzia³ wpartuj±c siê w dziwnie poruszaj±ce siê wokó³ cienie. Na moment zdawa³o siê, ¿e widzia³ jaki¶ niewyra¼ny kszta³ pomiêdzy nimi.

"Têsknili¶cie za mn±?" dotar³ do nich g³os zza kiedy wokó³ ka¿dego owine³a siê para macek. Cienie tañcz±ce wokó³ nich zatrzyma³y siê i zaczê³y skupiaæ siê w jednym miejscu, w którym zaczê³a siê wy³aniaæ z nich.

"Znów muszê was ukaraæ," zachitota³a powoli patrz±c na jednego a potem drugiego. Jednak na chwilê znieruchomia³a a jej oczy na chwilê straci³y swój drapie¿ny i bezlitosny wyraz.

'Ju¿ nie s± dla mnie zagro¿eniem.'

'Jeste¶ tego pewna?' Karen chwyci³a siê za g³owê jakby walczy³a ze sob± mimowolnie zacie¶niaj±c uchwyt macek na swoich ofiarach.

"Najpierw...ciebie," powiedzia³a g³osem, który okazywa³ oznaki zmêczenia i przyci±gne³a jednego z nich bli¿ej tak, ¿e mog³a bez problemu wbiæ k³y w niego. Znów poczu³ mieszankê bólu i ekstazy kiedy powoli pozbawia³a go krwi.

'Mówi³am do¶æ,' rozbrzmia³ g³os w jej g³owie i Karen zamkne³a oczy nie przerywajaæ jednak nawet na chwilê piæ od¿ywcz± czerwon± substancjê. Po d³u¿szej chwili otworzy³a je i znów mia³a pe³ne przera¿enia lêku oczy. Natychmiast cofne³a twarz i spojrza³a przera¿ona na dwójkê mê¿czyzn, którzy byli unieruchomieni jakimi¶ cienistymi mackami.

'Nie,' odwróci³a siê i zaczê³a biec na o¶lep przed siebie. Pozbawione podtrzymuj±cej je woli macki znów sta³y sie zwyk³ymi cieñmi uwalniaj±c obu mê¿czyzn.

'Co siê ze mn± sta³o?' Karen zatrzyma³a siê daleko od miejsca i kucne³a przera¿ona pod jednym z drzew. Pocieraj±c brodê zauwa¿y³a, ¿e by³y na niej resztki krwi. Czu³a siê niesamowicie dobrze, nasycona, silna jednak wywo³ywa³o to jej przera¿enie. Ci dwaj mê¿czy¼ni... zanim na chwilê straci³a przytomno¶æ a potem kiedy odzyska³a...

"Co mi siê przytrafi³o?" spojrza³a na swoje d³onie. Jednak szybko zauwa¿y³a, ¿e ma trudno¶ci z nabraniem powietrza. Siegaj±c do swojego ubioru nieco polu¼ni³a go.

'Nienawidzê ciê,' zabrzmia³o echo w jej g³owie. 'Naprawdê ale niewiele mogê zrobiæ na razie.'

'Czy.. czy to twoja sprawka?' jej pytanie zosta³o bez odpowiedzi. Powoli wsta³a i ruszy³a ponownie przed siebie nie maj±c pojêcia dok±d dojdzie. Byle i¶æ nie zatrzymuj±c siê, byle nie musieæ my¶leæ co siê sta³o na tamtym wozie albo wcze¶niej. ¯ycie Karen by³o takie proste dotychczas a ostatnie godziny ca³kowicie wywróci³y je do góry nogami.

"Wygl±dasz na zagubion± duszê," us³ysza³a niski basowy g³os. Zatrzymawszy siê rozejrza³a siê wokó³ jednak nie dostrzeg³a nikogo. Uznaj±c, ¿e siê przes³ysza³a ruszy³a dalej.

"Twoj± duszê spowijaj± cienie i nie tylko," g³os odezwa³ siê znów.

"Wcale ciebie nie s³yszê," potrz±sne³a g³ow± i przy¶pieszy³a kroku. 'To kolejne omany. Zaraz to siê wszystko skoñczy i oka¿e siê snem czy czym¶ podobnym.'

"Nie mo¿esz uciekaæ od przeznaczenia jakie czeka na ciebie," g³os zdawa³ siê docieraæ gdzie¶ z góry. Jednak kiedy przez chwilê spojrz±³a w górê nie zauwa¿y³a nikogo mo¿e poza czym¶ przypominaj±cym olbrzymi cieñ unosz±cy siê nad ni±.

"Je¶li nie zrobisz nic cienie poch³on± ciebie kompletnie. Przed chwil± podda³a¶ siê swojemu cieniowi i sama widzia³a¶ gdzie to doprowadzi³o," kolejny raz g³os odezwa³ siê.

"To siê nie zdarzy³o. Ty tak¿e nie istniejesz," wymamrota³a nie próbuj±c ponownie patrzeæ nad siebie. Wtedy przed ni± pojawi³ siê jaki¶ cienisty kszta³t. Kiedy zbli¿y³a siê uderzy³a jakby by³ tam jaki¶ materialny obiekt. Lekko przestraszonym wzrokiem spojrza³a przed siebie widz±c parê olbrzymich oczy wpatruj±cych siê w ni± wprost z cienia.

"Nie jeste¶ m³oda ale wci±¿ widzê w tobie potencja³. To jednorazowa oferta. Pójd¼ ze mn± albo pozwól aby twój cieñ pewnego dnia poch³on±³ ciebie tak, ¿e nic nie zostanie z ciebie a tylko ona," g³os dobiega³ z olbrzymiego cienistego kszta³tu przed ni±.

"Kim jeste¶?" wcia¿ niepewnym g³osem spyta³a.

"Chod¼ a dowiesz siê wszystkiego," z masy ku niej wyci±gne³a siê olbrzymia ³apa zakoñczona pazurami.

Przez d³u¿sz± chwilê wacha³a siê. Pare godzin tem temu by uciek³a z krzykiem wrzeszcz± w niebog³osy a teraz....teraz siê wacha³a. W koñcu wyci±gne³a swoj± d³oñ i kiedy dotkne³a olbrzymi± ³apê cieñ zacz±³ zmieniaæ siê w olbrzymiego gada ze skrzyd³ami.

"Chod¼ dziecko. Wiele przed nami a czasu coraz mniej," powiedzia³ kiedy rozpostar³ skrzyd³a.

arrow_back Previous Next arrow_forward

Age Verification Required

This website contains adult content. You must be 18 years or older to access this site.

Are you 18 years of age or older?

Need Help? Click Here or Try Again