Evangelion: Potomstwo
folder
Misc. Non-English › Anime
Rating:
Adult +
Chapters:
4
Views:
826
Reviews:
0
Recommended:
0
Currently Reading:
0
Category:
Misc. Non-English › Anime
Rating:
Adult +
Chapters:
4
Views:
826
Reviews:
0
Recommended:
0
Currently Reading:
0
Disclaimer:
DISCLAIMER: Neon Genesis Evangelion jest własnością Gainaxu - i nie mam żadnych zysków z pisania tego fanficka
Roz 1/Ep 2: Przybywa Si�dme Dziecko
DISCLAIMER: Neon Genesis Evangelion jest własnością Gainaxu - i nie mam żadnych zysków z pisania tego fanficka
Epizod 2: Przybywa Siódme Dziecko
Zostało jedynie przygotowanie do podróży pilota.
-Wstawaj. Za kwadrans wylatujesz.
Zbudzono go tymi słowami.
-Wylatuję?
-Jednostka 07 i ty jako jej pilot udajecie się do Geofrontu.
-To w Japoni? - zadał retoryczne pytanie.
-Tak. A i zostało ci już czternaście minut.
Gdy został sam w pokoju, wstał i podszedł do wiszącego w pokoju worka treningowego.
-Cholera. - uderzył pięścią w metalową powierzchnię.
-Dlaczego musiało się to stać? - ponownie uderzył.
'I wyjdzie z wody wąż, zwany Gazardielem.' - kolejne uderzenie.
'A po nim przybędzie Machidiel, który ulegnie mocy przybysza z odległej krainy.' - na kostkach pojawiły się drobne rany.
'I dnia siódmego, ostatniego miesiąca roku zjawi się ta, która jest dwojgiem i jednocześnie jednością - Ardouisur. A pokonawszy sześcioro dumnych wojowników, przebudzi siódmego wojownika - wielookiego demona, z którym stoczy walkę o przetrwanie.' - rany zaczeły krwawić.
-Nigdy...nie pozwolę...aby to...co wiem...się spełniło.
Ochłonął nieco, a następnie opatrzył i zabandarzował dłonie, a potem się spakował. W drodze do transportera spotkał ojca.
-Moge cię o coś spytać?
-Tak.
-Czy też lecisz?
-Tak, choć nie z tobą.
-Zabierzesz mój worek treningowy?
-Oczywiście.
W transportowcu znalazł spokojne miejsce i zasnął.
Na jakąś godziną przed lądowaniem się obudził, więc postanowił nieco się przygotować i wyciągnął z torby notes ze słownikiem.
-Komandor Ikari Gendou. Hmmm....czyżby krewny Shinjego? Wicekomandor, doktor, major.
Otworzył słownik.
Piloci...Pierwsze...Drugie...Trzecie.......Asuka i Shinji...no tak byli jakiś czas u nas.
Lekko się uśmiechnął.
-Czwarte...Szóste...Co? A gdzie Piąte?
Przerzucił kartkę.
-Dane na temat Piątego zostały skasowane lub utajnione. Piąte...czyżby to był...?
Upuścił notes a przed oczami staneły mu wspomnienia sprzed kilku lat. Teraz nie były tak złe jak w pare miesięcy po... Powoli podniósł notes i schował do torby.
-Może lepiej zajmę się jezykiem, który będe słyszał teraz na codzień.
Przed wylądowaniem przeczytał instrukcje McCannego:
Wylądujecie niedaleko Tokyo-3. Z jednej strony zapewni to choć troche dyskrecji a także będzie stanowić okazje do wypróbowania w warunkach polowych S3.
Transportowiec usiadł koło trzech kilometrów od miasta. W czasie kiedy wyładowywano jednostkę, przebierał się w kombinezon.
-Twoje rzeczy zabierze osoba, która tu się zjawi z Geofrontu, więc potem je od niej odbierzesz.
-Zrozumiałem.
Przed nim na ziemi leżał olbrzym z pancerzem w odcieniach zieleni od jasnych do ciemnego. Patrzył na otoczenie trzema parami oczu a z parą małych rogów wyrastających z czoła nadawało mu to demoniczny wygląd. Pancerz przedniej części tułowia był podobny do tego u 01 z tą różnicą, że na wysokości rdzenia pomiędzy dwoma większymi fragmentami pancerza był jeszcze jeden, który ze względu na kształt i położenie był nazywany żartobliwie przez niektórych pracowników macierzystej bazy jednostki 'mostkiem siódemki'. Przywykły do tego widoku Łukasz wsiadł do kapsuły i rozpoczął procedurę aktywacji.
-Napełnianie LCL
-Aktywacja podstawowych połączeń nerwowych
-Monitorowanie funkcji życiowych
-Dodatkowe połączenia nerwowe podłączyć do S3
-S3 tryb czuwania
-Synchronizacja
W trakcie uruchamiania przyjechała Misato i odszukała głównodowodzącego transportem.
-Major Katsuragi. Mam rozkaz odebrać od was 07.
-W takim razie niech pani weźmie rzeczy pilota. Jednostka sama przyjdzie.
-Przyjdzie? - spojrzała na wstającego robota - to zbyt daleko.
-Spokojnie. Jest nieco inny od waszych - zrobił krótką przerwę - no może poza 01.
-Jak?
Jeden z techników podał jej torbę i teczkę.
-Tu są jego rzeczy i dokumentacja techniczna jednostki. A dlaczego przekona się pani zaraz.
-Kapitanie zatrzymał się.
-Już?
-Nie. To pilot. Ale i tak niedługo skończy się zasilanie. - odpowiedział technik.
-Połącz mnie z nim.
-Już się robi.
Stanął. Zauważył na ziemi ślady podobne do stopy Evy a także ślady czegoś podobnego do przerośniętego węża. 'Gazardiel, czyli to nie sen. Zjawił się.' pomyślał.
-Łukasz.
-Tak.
-Czemu stanąłeś? - spytał kapitan.
-Ślady. Czy tu toczyła sie walka z aniołem?
Kapitan zwrócił się w stronę pani major, która tylko kiwneła głową.
-Tak to tu.
Chwilę później stracili łączność.
-Już?
-Tak. Teraz trzeba poczekać.
-Na co? - spytała.
-Niech pani chwilę poczeka a zobaczy.
Siedział w środku licząc w myślach, nie patrząc nawet na jedyne działające urządzenie w kokpicie wyświetlające czas jak długo jeszcze starczy zasilania z akumulatorów. Zresztą wiedział, że teraz pokazuje jak czas się zwiększa.
30 s...31 s...32 s...
To zabawne. Siedzi i czeka aż znów będzie miał dość energi aby ruszyć. Poza walką to ciekawa możliwość zwiększająca niezależność jednostek, ale w walce...nikt nie poprosi anioła aby poczekał bo musi naładować akumulatory. Bez innych jednostek zostałby unieszkodliwiony.
43 s...44 s...
Zanim się wyłączyła dojrzał jeszcze jedne ślady, które też znał.
50 s...51 s...
Kolejne sekundy mijały.
58 s...59 s...60 s...Wiedział, że minął granicę, kiedy siódemka zareaguje chwycił spowrotem za drążki. Evangelion w odpowiedzi ożył i ruszył się. Tym razem zamiast iść przykucnął i odbił się wykonując dość długi skok.
-Czy poza dwoma walczył też trzeci?
-...
-Widziałem ślady...
Kolejny skok.
-Tak. Prawdopodobnie był to anioł.
Nie był to głos oficera, raczej jakiejś kobiety. Chwilę potem znowu rozładował się akmulator.
'Nie myliłem się. Te ślady trudno pomylić. Czyżby śledziła tego anioła? Po co? Głupi.' skarcił się w myślach 'Chyba tylko ona mogła by go znaleść zanim zaatakował. Czemu pomogła? Czyżby ta dwójka nie dawała sobie rady?' Ponownie mógł ruszyć. Już miał ruszyć, gdy poczuł coś. Wstrzymał się umożliwiając dalsze ładowanie. 'Kolejny anioł? Przecież to...za wcześnie...' W momencie ponownego uruchomienia rozejrzał się. Nie widział nic a idąc rozejrzał się uważniej. Gdzieś na granicy postrzegania majaczył cień, który był jakby żywy i go obserwował. Przebiegł go dreszcz. Poczuł się bezpieczniej, gdy dotarł do windy, którą ruszył do hangaru. Odebrał swoje rzeczy i ruszył do swojego tymczasowego noclegu, mijając po drodze pierwsze dziecko nawet nie zauważając jej mimo, że niemal wpadli na siebie.
Ranek 14 września, Geofront
Oddział w szptalu.
-Jak się czujesz?
-Już lepiej.
Na sale weszła Rei.
-Mogę porozmawiać z nimi bez ciebie?
Hikari spojrzała na Tojego.
-To nie potrwa długo. - uśmiechnął się.
Kiwneła głową i wyszła.
-Co chcesz nam powiedzieć?
-Może powiedzieć jak beznadziejni byliśmy?
Odezwał się Kensuke z łóżka obok. Wyjeła notes z kieszeni i otworzywszy powiedziała.
-Wczoraj koło dziesiątej wieczorem dostarczono nam Evangeliona 07 z siódmym dzieckiem.
Ruszyła do drzwi.
-Jeszcze jeden...
W momencie, gdy wychodziła zauważyli na zewnątrz opartego o ścianę wysokiego chłopaka. Gdy przechodziła obok niego nie zareagował, patrząc gdzieś daleko przed siebie.
Notka od autora:
Jeśli w tym momencie ktoś podejmie zamiar wieszania mnie za niezgodność, patrz: Czemu którykolwiek z pilotów może znać jakąkolwiek część tłumaczeń zwojów to wyjaśnienie będzie podane w jednym z kolejnych epizodów.
Epizod 2: Przybywa Siódme Dziecko
Zostało jedynie przygotowanie do podróży pilota.
-Wstawaj. Za kwadrans wylatujesz.
Zbudzono go tymi słowami.
-Wylatuję?
-Jednostka 07 i ty jako jej pilot udajecie się do Geofrontu.
-To w Japoni? - zadał retoryczne pytanie.
-Tak. A i zostało ci już czternaście minut.
Gdy został sam w pokoju, wstał i podszedł do wiszącego w pokoju worka treningowego.
-Cholera. - uderzył pięścią w metalową powierzchnię.
-Dlaczego musiało się to stać? - ponownie uderzył.
'I wyjdzie z wody wąż, zwany Gazardielem.' - kolejne uderzenie.
'A po nim przybędzie Machidiel, który ulegnie mocy przybysza z odległej krainy.' - na kostkach pojawiły się drobne rany.
'I dnia siódmego, ostatniego miesiąca roku zjawi się ta, która jest dwojgiem i jednocześnie jednością - Ardouisur. A pokonawszy sześcioro dumnych wojowników, przebudzi siódmego wojownika - wielookiego demona, z którym stoczy walkę o przetrwanie.' - rany zaczeły krwawić.
-Nigdy...nie pozwolę...aby to...co wiem...się spełniło.
Ochłonął nieco, a następnie opatrzył i zabandarzował dłonie, a potem się spakował. W drodze do transportera spotkał ojca.
-Moge cię o coś spytać?
-Tak.
-Czy też lecisz?
-Tak, choć nie z tobą.
-Zabierzesz mój worek treningowy?
-Oczywiście.
W transportowcu znalazł spokojne miejsce i zasnął.
Na jakąś godziną przed lądowaniem się obudził, więc postanowił nieco się przygotować i wyciągnął z torby notes ze słownikiem.
-Komandor Ikari Gendou. Hmmm....czyżby krewny Shinjego? Wicekomandor, doktor, major.
Otworzył słownik.
Piloci...Pierwsze...Drugie...Trzecie.......Asuka i Shinji...no tak byli jakiś czas u nas.
Lekko się uśmiechnął.
-Czwarte...Szóste...Co? A gdzie Piąte?
Przerzucił kartkę.
-Dane na temat Piątego zostały skasowane lub utajnione. Piąte...czyżby to był...?
Upuścił notes a przed oczami staneły mu wspomnienia sprzed kilku lat. Teraz nie były tak złe jak w pare miesięcy po... Powoli podniósł notes i schował do torby.
-Może lepiej zajmę się jezykiem, który będe słyszał teraz na codzień.
Przed wylądowaniem przeczytał instrukcje McCannego:
Wylądujecie niedaleko Tokyo-3. Z jednej strony zapewni to choć troche dyskrecji a także będzie stanowić okazje do wypróbowania w warunkach polowych S3.
Transportowiec usiadł koło trzech kilometrów od miasta. W czasie kiedy wyładowywano jednostkę, przebierał się w kombinezon.
-Twoje rzeczy zabierze osoba, która tu się zjawi z Geofrontu, więc potem je od niej odbierzesz.
-Zrozumiałem.
Przed nim na ziemi leżał olbrzym z pancerzem w odcieniach zieleni od jasnych do ciemnego. Patrzył na otoczenie trzema parami oczu a z parą małych rogów wyrastających z czoła nadawało mu to demoniczny wygląd. Pancerz przedniej części tułowia był podobny do tego u 01 z tą różnicą, że na wysokości rdzenia pomiędzy dwoma większymi fragmentami pancerza był jeszcze jeden, który ze względu na kształt i położenie był nazywany żartobliwie przez niektórych pracowników macierzystej bazy jednostki 'mostkiem siódemki'. Przywykły do tego widoku Łukasz wsiadł do kapsuły i rozpoczął procedurę aktywacji.
-Napełnianie LCL
-Aktywacja podstawowych połączeń nerwowych
-Monitorowanie funkcji życiowych
-Dodatkowe połączenia nerwowe podłączyć do S3
-S3 tryb czuwania
-Synchronizacja
W trakcie uruchamiania przyjechała Misato i odszukała głównodowodzącego transportem.
-Major Katsuragi. Mam rozkaz odebrać od was 07.
-W takim razie niech pani weźmie rzeczy pilota. Jednostka sama przyjdzie.
-Przyjdzie? - spojrzała na wstającego robota - to zbyt daleko.
-Spokojnie. Jest nieco inny od waszych - zrobił krótką przerwę - no może poza 01.
-Jak?
Jeden z techników podał jej torbę i teczkę.
-Tu są jego rzeczy i dokumentacja techniczna jednostki. A dlaczego przekona się pani zaraz.
-Kapitanie zatrzymał się.
-Już?
-Nie. To pilot. Ale i tak niedługo skończy się zasilanie. - odpowiedział technik.
-Połącz mnie z nim.
-Już się robi.
Stanął. Zauważył na ziemi ślady podobne do stopy Evy a także ślady czegoś podobnego do przerośniętego węża. 'Gazardiel, czyli to nie sen. Zjawił się.' pomyślał.
-Łukasz.
-Tak.
-Czemu stanąłeś? - spytał kapitan.
-Ślady. Czy tu toczyła sie walka z aniołem?
Kapitan zwrócił się w stronę pani major, która tylko kiwneła głową.
-Tak to tu.
Chwilę później stracili łączność.
-Już?
-Tak. Teraz trzeba poczekać.
-Na co? - spytała.
-Niech pani chwilę poczeka a zobaczy.
Siedział w środku licząc w myślach, nie patrząc nawet na jedyne działające urządzenie w kokpicie wyświetlające czas jak długo jeszcze starczy zasilania z akumulatorów. Zresztą wiedział, że teraz pokazuje jak czas się zwiększa.
30 s...31 s...32 s...
To zabawne. Siedzi i czeka aż znów będzie miał dość energi aby ruszyć. Poza walką to ciekawa możliwość zwiększająca niezależność jednostek, ale w walce...nikt nie poprosi anioła aby poczekał bo musi naładować akumulatory. Bez innych jednostek zostałby unieszkodliwiony.
43 s...44 s...
Zanim się wyłączyła dojrzał jeszcze jedne ślady, które też znał.
50 s...51 s...
Kolejne sekundy mijały.
58 s...59 s...60 s...Wiedział, że minął granicę, kiedy siódemka zareaguje chwycił spowrotem za drążki. Evangelion w odpowiedzi ożył i ruszył się. Tym razem zamiast iść przykucnął i odbił się wykonując dość długi skok.
-Czy poza dwoma walczył też trzeci?
-...
-Widziałem ślady...
Kolejny skok.
-Tak. Prawdopodobnie był to anioł.
Nie był to głos oficera, raczej jakiejś kobiety. Chwilę potem znowu rozładował się akmulator.
'Nie myliłem się. Te ślady trudno pomylić. Czyżby śledziła tego anioła? Po co? Głupi.' skarcił się w myślach 'Chyba tylko ona mogła by go znaleść zanim zaatakował. Czemu pomogła? Czyżby ta dwójka nie dawała sobie rady?' Ponownie mógł ruszyć. Już miał ruszyć, gdy poczuł coś. Wstrzymał się umożliwiając dalsze ładowanie. 'Kolejny anioł? Przecież to...za wcześnie...' W momencie ponownego uruchomienia rozejrzał się. Nie widział nic a idąc rozejrzał się uważniej. Gdzieś na granicy postrzegania majaczył cień, który był jakby żywy i go obserwował. Przebiegł go dreszcz. Poczuł się bezpieczniej, gdy dotarł do windy, którą ruszył do hangaru. Odebrał swoje rzeczy i ruszył do swojego tymczasowego noclegu, mijając po drodze pierwsze dziecko nawet nie zauważając jej mimo, że niemal wpadli na siebie.
Ranek 14 września, Geofront
Oddział w szptalu.
-Jak się czujesz?
-Już lepiej.
Na sale weszła Rei.
-Mogę porozmawiać z nimi bez ciebie?
Hikari spojrzała na Tojego.
-To nie potrwa długo. - uśmiechnął się.
Kiwneła głową i wyszła.
-Co chcesz nam powiedzieć?
-Może powiedzieć jak beznadziejni byliśmy?
Odezwał się Kensuke z łóżka obok. Wyjeła notes z kieszeni i otworzywszy powiedziała.
-Wczoraj koło dziesiątej wieczorem dostarczono nam Evangeliona 07 z siódmym dzieckiem.
Ruszyła do drzwi.
-Jeszcze jeden...
W momencie, gdy wychodziła zauważyli na zewnątrz opartego o ścianę wysokiego chłopaka. Gdy przechodziła obok niego nie zareagował, patrząc gdzieś daleko przed siebie.
Notka od autora:
Jeśli w tym momencie ktoś podejmie zamiar wieszania mnie za niezgodność, patrz: Czemu którykolwiek z pilotów może znać jakąkolwiek część tłumaczeń zwojów to wyjaśnienie będzie podane w jednym z kolejnych epizodów.