AFF Fiction Portal
GroupsMembersexpand_more
person_addRegisterexpand_more

Fairy Tail: Pi�kne i Bestia

By: Ormael13
folder Misc. Non-English › Anime
Rating: Adult +
Chapters: 4
Views: 1,117
Reviews: 0
Recommended: 0
Currently Reading: 0
Disclaimer: Fairy Tail i wszelkie postacie tam wystêpuj±ce s± w³asno¶ci± Hiro Mashima. Nie mam ¿adnych zysków z pisania tego fanficka.
arrow_back Previous Next arrow_forward

Pi�kna z pokoju 009/Bestia z pokoju 007

Rozdzia³ 2: Piêkna z pokoju 009/Bestia z pokoju 007

"Tak wiêc, który to zabójca smoków spowodowa³, ¿e zapragne³a¶ staæ siê jedn± z nich?" smoczyca wci±¿ sz³a g³êbiej od czasu do czasu tylko nas³uchuj±c czy Ultear pod±¿a³a za ni±.

"Czy to co¶ wymaganego do treningu?" ch³odnym tonem spyta³a lodowa magini.

"Nie ale to ty przysz³a¶ do mnie wiêc musisz s³uchaæ siê, prawda?" rozesz³o siê echem w jaskini. "Zreszt± jestem ciekawa czyj zapach wtedy wyczu³am na tobie..."

"Podejrzewam, ¿e wyczu³a¶ zapach mojego znajomego, z którym siê widzia³am parena¶cie godzin przed odnalezieniem ciebie," powiedzia³a ca³kiem normalnym g³osem.

"Hmm," smoczyca zatrzyma³a siê i spojrza³a w ty³. "Zanim dojdziemy na miejsce mo¿e opowiesz nieco o tym 'znajomym'."

"To pierwsza osoba, która nie by³a wrogo nastawiona do mnie. Arik Kruk," zacze³a Ultear.

"Kruk," zamy¶li³a siê Rigantona. 'Czy¿by jeden z ludzi, nad którymi czuwa i obserwuje Koriana?'

"Czy to nie przypadkiem lodowy zabójca?" rzuci³a jakby od niechcenia zauwa¿aj±c zaskoczenie na twarzy magini czasu.

"Tak ale sk±d?" przerwa³a jej szybko. "Jestem smokiem a nasza wiedza wykracza poza wasze ograniczone postrzegania ¶wiata wokó³."

"Jeste¶my na miejscu," zatrzyma³a id±c± za ni± maginiê. "Zanim zaczniemy naukê opowiedz co¶ o tym zabójcy," a widz±c jak jej uczennica oci±ga³a siê doda³a, "To nie by³a pro¶ba."

"Wszystko zacze³o siê kiedy by³am jeszcze ma³a," zacze³a wspomnienia Ultear.

---

"Starczy na dzi¶," powiedzia³ wy¿szy z asystentów kiedy jego towarzysz wy³±czy³ maszynê. Zaraz wszed³ do pokoju obok i zacz±³ odpinaæ liny od znajduj±cego siê nieco nad metalowym blatem dziecka. Wymêczona po kolejnych godzinach testów niemal bezwiednie sz³a kiedy prowadzi³ j± do jednego z pokoi mijaj±c inne dziecko prowadzone w kierunku sk±d sz³a.

W innej cze¶ci budynku w pokoju gdzie byli przyjmowani go¶ci jeden z pracowników rozmawia³ z kobiet± t³umacz±c powody, których nie mog³a zobaczyæ cia³a swojej córki. Kiedy rozp³aka³a siê z wyæwiczon± manier± pociesza³ j±.

"W koñcu," odetchn±³ z ulg± kiedy kobieta opu¶ci³a budynek.

"Przynajmniej nie bêdzie przychodziæ aby zobaczyæ swoj± córkê. Teraz mo¿emy spokojnie kontynuowaæ testy na niej," powiedzia³ Brain.

"Co zrobimy z tym nowym dzieciakiem?" asystent spojrza³ w kierunku okna.

"Jakie problemy zg³osi³ jego ojciec kiedy go zostawia³?" spyta³ szef biura.

"Niekontrowalne u¿ycia magi przejêcia i anormalnie wysoki poziom energii magicznej," odpowiedzia³ patrz±c kartkê papieru, któr± wzi±³ z pobliskiego sto³u.

"Wiêc mamy kolejnego dzieciaka do obni¿enia posiadanej energi magicznej?" Brain lekko znudzony wsta³ z fortela.

"Nie do koñca. Jego ojciec wyrazi³ chêæ aby tylko upewniæ siê aby jego syn zyska³ kontrolê nad magi± i energi± magiczn±. Wyra¼nie zaznaczy³ aby nie zmniejszaæ jego potencja³u magicznego."

"Nie zmniejszaæ? Ciekawe jak du¿o energi posiada ju¿ teraz," w tym momencie przerwa³ s³ysz±c jakie¶ ha³asy dobiegaj±ce zza drzwi. Kiedy obaj znale¼li siê na korytarzu min±³ ich biegn±cy w po¶piechu pracownik instytutu. Pod±¿aj±c w kierunku gdzie siê uda³ dotarli do jednej z sal gdzie by³y przeprowadzane testy.

"Co siê tu sta³o?" Brain spyta³ wchodz±c do ¶rodka.

"Najprawdopodobniej jakie¶ spiêcie. W trakcie testów umieszczony obiekt wywo³a³ chwilowe odwrócenie przep³ywu potencja³u magicznego," zacz±³ t³umaczyæ jeden z techników.

"Odwrócenie?" jego szef spojrza³ po ¶cianach zauwa¿aj±c w niektórych miejscach ¶lady po pazurach a po¶rodku liny zwisa³y bez³adnie sprawiaj±c wra¿enie jakby osoba przypiêta do nich po prostu zerwa³a wszystkie. Naprzeciw drzwi wej¶ciowych by³a wielka wyrwa, na której brzegach by³y wyra¼ne ¶lady szponów.

"Niestety jeden z techników zapomnia³ zmieniæ ustawienia urz±dzenia," nerwowo t³umaczy³ technik. "I obiekt zosta³ poddany procedurze zwiêkszania potencja³u magicznego."

"Gdzie on jest?" Brain przeszed³ przez wyrwê do s±siedniego pokoju.

"Dwa pokoje dalej siê zatrzyma³ i tylko stoi," powiedzia³ pod±¿aj±cy z nim technik. Obaj przeszli przez kolejny dwie dziury w ¶cianach, z których ka¿da by³a mniejsza od poprzedniej. W pomieszczeniu przed nimi siedzia³a skulona wzrostu paruletniego dziecka istota. Z pleców wyrasta³y jej skrzyd³a a po pod³odze powoli porusza³ siê ogon. Kiedy us³ysza³ kroki odwróci³ g³owê w ich stronê i badawczo zacz±³ wpatrywaæ siê w nich swoimi b³êkitnymi oczami.

"To ten dzieciak od niekontrolowanej magi przejêcia," za ich dwójk± pojawi³ siê konsultant uwa¿aj±c na skulon± przed nimi istotê, która wróci³a do wpatrywania siê w co¶ na pod³odze przed ni±.

"Zauwa¿y³em. Nastêpnym razem upewnijcie siê, ¿e bêdzie mocniej przymocowany," powiedzia³ lekko zdenerwowany Brain i ruszy³ ku pobliskim drzwiom. "I zabierzcie go do jego pokoju."

"Szefie ale... przecie¿ wci±¿ nie wróci³ do ludzkiej postaci. Mamy go w takim stanie zabraæ?" jeden z obecnym w pokoju pracowników spyta³.

"Tak. Im szybciej tym lepiej a potem zacznijcie naprawiaæ szkody jakie wyrz±dzi³," powiedzia³ i zacz±³ siê oddalaæ korytarzem. Pozostali w pomieszczeniu pracownicy zaczeli ostro¿nie zbli¿aæ siê do wci±¿ klêcz±cego dziecka.

"Co tak siê oci±gacie? Szef bêdzie niezadowolony je¶li szybko nie zaci±gniemy go do jego pokoju," powiedzia³ stoj±cy najbli¿ej drzwi mê¿czyzna.

"£atwo ci mówiæ. Przecie¿ to nie wygl±da jak cz³owiek teraz raczej jak... jak miniaturowy smok," na s³owo smok maluch spojrza³ siê badawczo na mówi±cego, który prze³kn±³ ¶linê czuj±c na sobie spojrzenie tamtego.

"Smok. Ty to masz wyobra¼nie. Przecie¿ one s± tylko legendami," roze¶mia³ siê drugi.

"Ale popatrz. Ma skrzyd³a, ogon a nawet samo cia³o ma w³a¶nie taki kszta³t jak te mityczne istoty. W dodatku co to niby jest?" spyta³ kiedy bêd±c blisko lekko dotkn±³ skóry dzieciaka czuj±c pod palcami zimne w dotyku ³uski.

"To tylko efekt magi przejêcia," stwierdzi³ konsultant i chwyci³ pewnie za bark dzieciaka próbuj±c go ruszyæ na co tamten nag³ym ruchem wyrwa³ siê i upad³ na ziemiê. Kiedy podnie¶³i go zdawa³o im siê, ¿e co¶ trzyma³ w jednej z d³oni a raczej obecnie ³ap. Jednak mimo dok³adnego sprawdzenia mu obu d³oni nie znale¼li nic wiêc zaprowadzili go do jego pokoju. Bêd±c ju¿ w ¶rodku odczeka³ d³u¿sz± chwilê zanim nie wyplu³ niewielkiego srebnego klucza z symbolem przypominaj±cym g³owê kota na rêkoje¶ci. Przez d³u¿sz± chwilê przypatrywa³ siê le¿±cemu przed sob± kluczowi zanim nie schowa³ go pod znajduj±cym siê w pokoju ³ó¿kiem.

"Dziwol±g," stwierdzi³ krótko wysoki mê¿czyzna kiedy u¿ywaj±c elektrycznego pastucha porazi³ ch³opca, który wci±¿ mia³ gadzi± postaæ choæ mine³o ju¿ pare godzin.

"Takich ja ty najlepiej by³oby pozbyæ siê lub traktowaæ jak na to zas³ugujecie," kolejny raz porazi³ kul±ce siê przed nim dziecko.

'Kolejny,' pomy¶la³a ma³a dziewczynka bêd±ca dwa pokoje dalej s³ysz±c dochodz±ce zza drzwi nieludzkie wycia. Przynajmniej nikt nie przeszkadza³ jej kiedy próbowa³a znale¶æ sposób jak wydostaæ siê z tego przeklêtego pokoju i wróciæ do swojej matki. W jednej ze ¶cian znalaz³a co¶ co wygl±da³o jak do¶æ dobrze zamaskowane przej¶cie do innego pomieszczenia. Kolejny ju¿ dzieñ pracowa³a nad otwarciem jego a kiedy przychodzili aby j± zabraæ by³o zakryte niedbale u³o¿onymi zabawkami, które by³y w pokoju kiedy pierwszy raz siê tu znalaz³a. Wycia powoli zacze³y zmieniaæ siê w g³o¶ny p³acz, który szybko ucich³.

Drzwi jej pokoju otworzy³y siê nagle jednak niski mê¿czyzna rozgl±daj±c siê wewn±trz nie zauwa¿y³ nic podejrzanego. Przez chwilê podrapa³ siê po zamkniêciu drzwi zastanawiaj±c siê co nie pasuje tutaj. Od kilku dni przebywaj±ca w tym pokoju ma³a dziewczynka zacze³a byæ wiêkszo¶æ czasu cicho, ¿e podejrzewa³ i¿ co¶ planuje ale zawsze kiedy zagl±da³ le¿a³a na ³ó¿ku patrz±c siê w sufit. 'Zdecydowanie co¶ kombinuje,' pomy¶la³ zanim nie ruszy³ dalej.

W trakcie kolejnych dni Ultear by³a poddawana mniejszej ilo¶ci testów jednak mimo to po ka¿dym by³a ca³a obola³a i mia³a czerwone od p³aczu oczy.

"Mamo," zaszlocha³a kiedy siedzia³a skulona na ³ó¿ku próbuj±c zapomnieæ ból jaki czu³a w czasie testów. Z zamy¶lenia wyrwa³ j± dobiegaj±cy gdzie¶ z oddali ryk. Przez chwilê siedzia³a skulona kiedy jej cia³o instynktownie zareagowa³a na ryk kurczowym skuleniem siê.

"Co to by³o?" powoli relaksowa³a siê kiedy znów dotar³ j± kolejny ryk tym razem jakby istota go wydaj±ca by³a bli¿ej. Tym razem nieco krócej siedzia³a skulona i rozlu¼ni³a siê po tym jak d³u¿sz± chwil± nie s³ysza³a nic. Powoli wstaj±c z ³ó¿ka podesz³a do ¶ciany rozgarniaj±c zabawki i chwytaj±c za poluzowany panel. Dzisiaj w koñcu podda³ siê i od³o¿y³a go obok na ziemiê maj±c teraz przed sob± niewielkie przej¶cie do innego pomieszczenia. Nie by³o wielkie ale do¶æ du¿e aby zdo³a³a siê przeczo³gaæ przez nie. S±siedni pokój wygl±da³ podobnie jak ten, w którym by³a jednak wygl±da³ na nieu¿ywany przez d³u¿szy czas.

"Hmpf," wyda³a westchnienie rozczarowania powoli przechadzaj±c siê wokó³ kiedy nagle us³ysza³a dono¶ny ryk dochodz±cy sk±d¶ blisko. Odruchowo skuli³a siê przyciskaj±c siê do jednej ze ¶cian. Moment potem us³ysza³a jaki¶ st³umiony g³os, po którym ryk rozleg³ siê kolejny raz tym razem dos³ownie po drugiej stronie ¶ciany, o któr± siê opiera³a. Wydaj±c krzyk przera¿enia odskoczy³a i szybko susem znalaz³a siê w przej¶ciu do swojego pokoju. ¦piesz±c siê jak mog³a przecisne³a siê i jak mog³a najszybciej w³o¿y³a panel na miejsce przykrywaj±c go stosem zabawek.

"Hmmm," westchn±³ niski mê¿czyzna kiedy zajrza³ do jej pokoju pare minut potem wci±¿ trzymaj±c w rêku kostucha, na którego koñcu kiedy spojrza³a dojrza³a czerwone ¶lady. Powoli podszed³ do niej i bez ostrze¿enia porazi³ j±. Zaciskaj±c zêby nie wyda³a ¿adnego d¼wiêku. Wtedy ponownie porazi³ j± jednak tylko ponownie mocniej zacisne³a zêby aby nie wydaæ jêku.

"Musia³o mi siê zdawaæ," mrukn±³ pod nosem i odwróciwszy siê opu¶ci³ pokój zamykaj±c za sob± drzwi. Minutê mo¿e dwie potem znów us³ysza³a dono¶ny ryk, tym razem brzmi±cy bardziej ludzko. I kolejny jeden po drugim ka¿dy brzmi±cy coraz mniej nieludzki ale przyprawiaj±cy j± o dreszcze a bardziej ludzki. Po kwadransie ucich³o jednak nie mog³a przestaæ wpatrywaæ siê w le¿±c± pod ¶cian± stertê zabawek.

'Tylko zajrzê do pokoju obok,' pomy¶la³a czekaj±c kiedy dostanie 'kolacjê'. Zaraz po zjedzeniu jej cicho podesz³a do stosu i nieco rozsune³a ods³aniaj±c poluzowany panel. Chwilê potem by³a ju¿ w s±siednim pokoju. Na krótk± chwilê zawacha³a siê zanim ruszy³a ku przeciwleg³ej ¶cianie. Przez chwilê sta³a opieraj±c siê o ¶cianê kiedy z drugiej strony doszed³ j± cichy pomruk. Niemal natychmiast znalaz³a siê w przej¶ciu do swojego pokoju.

'Co te¿ robiê? Muszê znale¶æ wyj¶cie st±d,' wstrz±sne³a g³ow± zakrywaj±c ponownie przej¶cie.

"Znowu," wyszepta³ ma³y ch³opiec siedz±c oparty o jedn± ze ¶cian w swoim pokoju. Po³owê jego twarzy pokrywa³y b³ekitne ³uski a oko wygl±da³o ca³kiem nieludzko. Tak¿e jedna z jego r±k by³a zmieniona, któr± przesun±³ po pod³odze. Koñce pazurów zgrzyta³y w kontakcie z metalow± powierzchni± ale nawet ten d¼wiêk nie pomaga³ zapomnieæ o zapachu jaki poczu³ przed chwil±. By³ to drugi raz kiedy poczu³ ten zapach choæ zdawa³o mu siê, ¿e ju¿ zna³ wszelkie mo¿liwe rodzaje zapachów jakie jego wyczulony zmys³ wêchu móg³ wychwyciæ w tym strasznym miejscu.

"Co to za dziwny zapach nie daj±cy skupiæ siê na niczym innym ni¿ tylko nim?" wymamrota³ kul±c siê. Chcia³ ju¿ wróciæ do domu i do ojca. Kiedy go zostawia³ mówi³ mu, ¿e bêdzie tu krótko aby pomóc z jego problemem ale na razie dni mija³y i nie zdawa³o siê, ¿eby co¶ siê poprawia³o. Dzieñ w dzieñ kolejne testy choæ teraz rzadziej zdarza³o siê, ¿eby traci³ przytomno¶æ w trakcie nich i coraz mniej przera¿a³y go te zmiany jakim ulega³o czasem jego cia³o jakby by³o to co¶ naturalnego. Ojciec mówi³, ¿e to co¶ wspania³ego ale jego to przera¿a³o i nie mia³ nawet nikogo do porozmawiania o tym.

"Sam wci±¿ sam," powoli pow³óczywszy nogami przeszed³ do ³ó¿ka, na którym u³o¿y³ siê i siêgaj±c pod poduszkê wyci±gn±³ niewielki klucz. Trzymaj±c go w jednej z d³oni zasn±³.

Nastêpnego dnia zauwa¿y³a, ¿e drzwi do jej pokoju by³y wci±¿ otwarte kiedy wraca³a z testów. Nie tylko jej ale tak¿e jedne z tych, które zawsze mija³a w ka¿d± stronê.

'To szansa,' pomy¶la³a siedz±c na ³ó¿ku masuj±c zdrêtwia³e od bólu nogi. Je¶li zdo³a³aby dostaæ siê do pokoju, którym by³ zajêty przez kogo¶ ale w momencie kiedy by³by pusty mog³aby by wymkn±æ siê. Kiedy mog³a ju¿ poruszaæ siê bez odczuwania bólu przecisne³a siê do s±siedniego pokoju i zacze³a krêciæ siê przy jednej ze ¶cian szukaj±c czy by³o tam przej¶cie do kolejnego pomieszczenia. Kwadrans lub mo¿e d³u¿ej zaje³o znalezienie niewielkiego przej¶cia zablokowanego niezbyt mocno umocowanym panelem. Jednak zanim nie zd±¿y³a sprawdziæ jak mocno tkwi³ panel szybko wróci³a do swojego pokoju s³ysz±c z korytarza zbli¿aj±ce siê kroki. Moment potem us³ysza³a wycia jak zawsze od paru dni. Odczeka³a chwilê jak ucich³o wszystko i przecisne³a siê do s±siedniego pokoju. Uwa¿aj±c aby nie narobiæ ha³asu podesz³a do panelu i chwyci³a chc±c sprawdziæ czy bêdzie ³atwo go zdj±æ.

"Hmmm," przewróci³ siê na ³ó¿ku wci±¿ czuj±c siê kiepsko po kolejnym te¶cie i potraktowaniu poprzez asystenta, który go odprowadza³ zawsze do pokoju. Pojedyñcze skrzyd³o powoli zanika³o podobnie jak ³uski pokrywaj±ce wiêkszo¶æ lewej strony jego cia³a. Jednak gdzie¶ z kierunku pobliskiej ¶ciany poczu³ znów dziwny zapach. Zwlekwszy siê na pod³ogê powoli czo³ga³ siê w tamtym kierunku staraj±c siê byæ cicho. W pó³ drogi zatrzyma³ siê i zwin±³ kiedy jego cia³o znów zaczê³o siê mimowolnie zmieniaæ. Prawa czê¶æ twarzy wraz z okiem przyje³a gardzi wygl±d podobnie jak oba ramiona. Nie zwracajaæ na to uwagê kontynuowa³ czo³ganie a¿ zatrzyma³ siê przed ¶cian± w miejscu które wygl±da³o jak przej¶cie zakryte metalow± p³yt±.

'Kto¶ tam jest?' zamy¶li³ siê kiedy siedzia³ wpatruj±c siê ruszaj±c± siê coraz bardziej panel. Coraz wyra¼niej czu³ dziwny zapach, który wci±¿ nie móg³ przypisaæ do niczego co widzia³ w tym miejscu ani ¿adnego z ludzi. By³ przyjemny jednak zdawa³o mu siê, ¿e im bardziej próbowa³ siê skoncentrowaæ na nim tym bardziej traci³ kontrolê mia³ na swoimi przemianami.

'Ju¿ prawie,' by³a uradowana widz±c jak panel zacz±³ siê ruszaæ. Jeszcze chwila i zdejmie go a wtedy rozejrzy siê w kolejnym pomieszczeniu. Wtedy pomy¶la³a, ¿e jednak mo¿e tam kto¶ byæ jednak by³o za pó¼no kiedy metalowa p³yta poruszy³a siê i wpad³a do s±siedniego pomieszczenia.

"Ouch," zdo³a³ wymamrotaæ zanim panel dos³ownie uderzy³ w niego sprawiaj±c, ¿e siê przewróci³.

"Huh?" powoli i zachowuj±c ostro¿no¶æ zajrza³a przez otwór do kolejnego pokoju. Panowa³ tam pó³mrok jednak mog³a zauwa¿yæ w rogu niewielkie ³ó¿ko a na pod³odze rozrzucone zabawki. Gdzieniegdzie na pod³odze by³y ¶lady pazurów a na ¶cianach mo¿na by³o zobaczyæ w kilku miejscach ¶lady po czym¶ mokrym co wcze¶niej ¶cieka³o. Z otworu powia³ te¿ delikatny ch³ód jakby w pokoju obok panowa³a nieco ni¿sza temperatura.

'Kto¶ mo¿e przebywaæ w takich warunkach?' zamy¶li³a siê zauwa¿aj±c wystaj±c± spod panelu ma³± pokryt± ³uskami ³apê zakoñczon± pazurami. W innym miejscu wystawa³a para nóg.

'Co to by³o?' powoli zsun±³ z siebie kawa³ek metalu i usiad³ masuj±c g³owê, która nawet mimo tego nie chcia³a przestaæ boleæ. Nie przejmowa³o go to nawet, ¿e czu³ jak z pleców zacze³a wyrastaæ para skrzyde³.

'Co to jest?' cofne³a siê nieco widz±c humanoidaln± istotê, która wydosta³a siê z przewróconego panelu. Przypomina³a skrzy¿owanie cz³owieka z jakim¶ potworem przez co Ultear jeszcze bardziej cofne³a siê czuj±c niewyt³umaczalny lêk.

Zapach nasili³ siê i zdawa³ siê rozchodziæ z dopiero co powsta³ego otworu w ¶cianie. Zaciekawiony podczo³ga³ siê w tamtym kierunku i zajrza³ do drugiego zauwa¿aj±c po drugiej stronie niewielk± purpurow³os± dziewczynkê, która powoli siê cofa³a w kierunku przeciwnej ¶ciany. Próbuj±c siê zbli¿yæ do niej utkn±³ w otworze. Sfrustrowany niemo¿no¶ci± ruszenia zacz±³ siê szamotaæ próbuj±c uwolniæ siê.

'Nie, nie zbli¿aj siê,' coraz bardziej cofa³a siê widz±c jak istota zauwa¿y³a j± i zbli¿a³a siê jednak na szczê¶cie utkne³a w otworze. Nieco siê przestraszy³a kiedy widzia³a jak siê zaczyna szamotaæ. Spojrza³a w bok szukaj±c przej¶cia do swojego pokoju kiedy dos³ysza³a niepokoj±ce odg³osy i znów spojrza³a na postaæ przed sob±. Teraz zdawa³a siê dos³ownie rosn±æ w oczach i ¶ciana wokó³ otworu powoli zaczyna³a siê odginaæ i gdzieniegdzie pêkaæ jakby by³a z papieru.

Im bardziej szamota³ tym bardziej czu³ jak otwór zdawa³ siê zacie¶niaæ wokó³ niego wiêc tym bardziej próbowa³ przecisn±æ siê przez niego. S³ysza³ odg³os pêkaj±cego pod naprê¿eniem metalu i odwróci³ g³owê s³ysz±c gdzie¶ z oddali zbli¿aj±ce siê kroki.

"Nieeee," wyda³ niski gard³owy niemal podobny do zwierzêcego d¼wiêk kiedy wokó³ niego zaczê³a siê skraplaæ para wodna obecna w pokoju a kawa³ki ¶ciany wci±¿ obejmuj±ce jego rosn±ce cia³o pokry³ szron. W koñcu jednym zdecydowanym ruchem rozerwa³ ¶cianê ³±cz±c± pokoje i chwilê potem wzi±³ pe³ny wdech. Kiedy wypu¶ci³ powietrze powietrze wokó³ niego och³odzi³o siê. Teraz zdecydowanie s³ysza³ zbli¿aj±cych siê ludzi korytarzem.

Kiedy znalaz³a otwór nie zwracaj±c uwagi na nic zaczê³a siê przeciskaæ przez niego. Bêd±c ju¿ po drugiej stronie obróci³a siê i zachowuj±c ostro¿no¶æ zajrza³a. Istota by³a ju¿ dwa mo¿e trzykrotnie wiêksza a tak¿e zaczyna³a zniszczyæ ¶cianê wokó³ przej¶cia, w którym utkne³a wcze¶niej.

'Czy to cz³owiek?' my¶la³a s³ysz±c d¼wiêk przypominaj±cy ludzk± mowê jak± istota wyda³a na chwilê przed rozerwaniem ¶ciany. Potem zdaw±³o siê nabra³a powietrza i kiedy wydmuchne³a je Ultear poczu³a powiew ch³odu. Wci±¿ tak patrz±c niemal w ostatniej chwili us³ysza³a otwieraj±ce siê drzwi i przestraszona szybko zakry³a przej¶cie i zwróci³a siê w stronê drzwi w swoim pokoju.

'Prawie,' odetchne³a z ulg± widz±c je wci±¿ zamkniête. Wtedy dosz³y j± jakie¶ ha³asy zza ¶ciany. Niskiego gard³owe jêki i podniesione mêskie g³osy, potem odg³osy uderzeñ w co¶ twardego i znów kilka jêków. Staraj±c siê jak mog³a przykry³a przej¶cie zabawkami i szybkim susem znalaz³a siê obok ³ó¿ka. Kiedy znalaz³a siê na nim drzwi pokoju siê otworzy³y i stan±³ w nich jeden z asystentów, który j± czasami prowadza³ na testy.

"Tutaj nic siê nie sta³o," krzykn±³ w kierunku korytarza a ona spogl±daj±c w jego kierunku zauwa¿y³a jak z przedmiotu, który trzyma³ w rêku skapywa³a wci±¿ ¶wie¿a krew.

'Czy oni co¶ zrobili tamtej istocie?' Zamy¶li³a siê kiedy mê¿czna zamkn±³ drzwi i po chwili zza ¶ciany znów zaczê³y dochodziæ strzêpki s³ów zag³uszane przez mieszankê g³o¶nych jêków i ryków. Ultear tylko skuli³a siê próbuj±c zas³oniæ uszy aby nic nie s³ysza³a i tak le¿±c usne³a.

"Skubany. Znów urós³," jeden z asystentów masowa³ kark kiedy ca³a trójka sz³a korytarzem.

"I nawet jak go mocno poturbowali¶my nie wróci³ do normalnej postaci," powiedzia³ drugi z mê¿czyzn i splun±³. "Mo¿e powinni¶my byli go jeszcze bardziej zmiêkczyæ?"

"Nie wystarczy na dzi¶. Inaczej nie by³by w stanie do testowanie jutro. Tylko co zrobimy z t± zniszczonym kawa³kiem ¶ciany ³±cz±cej oba pokoje?" trzeci z nich zamy¶li³ siê.

"Niech sobie bêdzie tak. Nie potrzebujemy pokoju 8 dla nikogo na razie, prawda?" zamy¶li³ siê niski mê¿czyzna i ponownie splun±³.

"Nie. No nic powiemy szefowi, ¿e dzieciak potrzebuje wiêcej przestrzeni i bêdzie w porz±dku," stwierdzi³ pierwszy z nich.

"Ty to masz ³eb na karku," za¶mia³ siê trzeci najwy¿szy z ich trójki.

Nastêpnego dni ko³o po³udnia instytut odwiedzi³ Lionel w celu dowiedzenia siê jak id± postêpy w leczeniu Arika. Po krótkiej acz nieco burzliwej rozmowie opu¶ci³ budynek wyra¼nie zdenerwowany.

"Widzê, ¿e wci±¿ go lecz±," zacz±³ Bruce.

"Prawdopodobnie. Choæ próbowali mi wmówiæ, ¿e niestety w trakcie jednej z prób kontroli przemian umar³," odpar³ Lionel.

"Nie wierzysz w to chyba?" spyta³ starszy z mê¿czyzn.

"Czuj±c jego zapach w budynku trudno bym wzi±³ zaprawdê co mi powiedzieli," odpowiedzia³ drugi. "Tylko my¶lê co planuj± skoro tak mocno starali siê wmówiæ mi, ¿e Arik nie ¿yje."

"Mo¿e zainteresowa³ ich," Bruce spojrza³ w niebo. "Spróbuj ich zrozumieæ to tylko ludzie."

"Czyli zostawimy kogo¶ aby z oddali obserwowa³ rozwój wypadków i udamy, ¿e uwierzyli¶my tym ludziom?" Lionel spojrza³ za siebie na rysuj±c± siê na horyzoncie budowlê.

"Jak chcesz ale ty udasz siê przekazaæ wiadomo¶æ Korianie," za¶mia³ siê starszy Kruk.

"Ojcze..." w g³osie m³odszego Kruka zabrzmia³ wyrzut.

---

"Co¶ siê sta³o moja droga?" spyta³a Grandeeney.

"Czujê jakby kto¶ wspomina³ mnie," odpar³a Koriana odkas³uj±c.

"W sumie to mo¿liwe, ¿e jeste¶ najczê¶ciej wspominan± spo¶ród nas wszystkich," z rozbawieniem powiedzia³a Harudha.

"Co przez to rozumiesz?" lodowa smoczyca spojrza³a na wodn±.

"Mo¿e jej chodzi o te twoje owieczki, które hodujesz," wtr±ci³a siê Rigantona.

"Ale chocia¿ wygl±daj± tak apetycznie," zachitota³y Suia z Ix Chel±. "Chêtnie by¶my którego¶ z nich schrupa³y. Czy potrzebujesz ich wszystkich?"

"Niewiem. Ale na pewno s± w¶ród nich takie okazy, które rokuj± dobrze," zamy¶li³a siê Koriana. "A niech to prawie zapomnia³abym."

"Pewnie w twoim wieku to normalne zapominaæ ró¿ne rzeczy," zawtórowa³y razem smoczyca kwasu i trucizn.

"Przecie¿ nie jestem tak bardzo du¿o starsza od was obu. Mo¿e tylko dziesieæ, dwadzie¶cia lat wiêcej," wokó³ lodowej smoczycy zaczê³a siê skraplaæ para wodna.

"To co prawie zapomnia³a¶?" niebiañska smoczyca podje³a próbê zmiany tematu.

"Nied³ugo znów bêdê musia³a zacz±æ szukaæ ludzkich dzieci aby je uczyæ magii zabójców," westchne³a lekko zrezygnowana.

"Naprawdê musisz to wci±¿ robiæ?" wodna smoczyca spojrza³a w stronê drugiego koñca p³askowy¿u gdzie powinni byæ samce ich gatunku.

"Jestem ju¿ tak blisko osi±gniêcia mojego celu. Wtedy nie bêdê musia³a martwiæ siê tak trywialnymi sprawami."

"A ja my¶lê, ¿e tylko chcesz wyrównaæ porachunki z Adamem u¿ywaj±c swoich starannie hodowanych ludzi," zauwa¿y³a smoczyca ciemno¶ci.

"Tylko nie zaczynaj mi tu cytowaæ Igneela i jego brednie o zostawienu ludzi sobie samym i usuniêciu siê w cieñ," Suia spojrza³a gro¼nie na lodow± smoczycê.

"Kto¶ mnie wo³a³?" po chwili wokó³ nich pojawi³y siê p³omienie kiedy Igneel zjawi³ siê obok nich.

"Nie," razem odpowiedzia³y i ignoruj±c jego obecno¶æ kontynuowa³y rozmowê.

"W sumie wzi±æ jakiego¶ c¿³owieka i nauczyæ magi nie by³oby takie nudne," zamy¶li³a siê Grandeeney. "Jak±¶ ma³a sympatyczn± ludzk± samicê."

"Albo od razu dwie," zachitota³a Harudha.

"Albo jakiego¶ silnego, zdrowego samca," wtr±ci³ Igneel.

"Ty ju¿ jednego uczy³e¶ pare stuleci temu i jak to siê skoñczy³o?" lodowa smoczyca spojrza³a na niego ch³odno.

"Tak jak i u ciebie z twoim pierwszym cz³owiekiem, którego uczy³a¶ swojej magii," odpar³ ca³kiem spokojnie. "Zwróci³ siê przeciw temu kto go uczy³ magii."

"Wracaj do swoich kumpli," dmuchne³a lodowatym oddech na co szybko znikn±³.

"I co tam one gadaj±?" spyta³ A-su.

"Jak to samice. Jakie¶ g³upoty," odpar³ ognisty smok. "No to wróæmy do wa¿nych spraw."

"W³a¶nie jak mówi³em moje pioruny s± mocniejsze od twoich p³omieni," stwierdzi³ staraj±c siê zachowaæ powagê Raitingu.

"Ani pioruny ani p³omienie nie przebij± mojej ¿elaznej skóry," zaprotestowa³ Metalicana.

"Twoja ¿elazna skóra. Chyba nie masz na my¶li tej imitacji mojej wspania³ej kamiennej skóry. Nic nie mo¿e równaæ siê z jej odporno¶ci±," uderzy³ w ziemiê ³ap± A-su sprawiaj±c, ¿e wokó³ niej wybi³o kilka kamiennych kolców.

"Mo¿e po prostu nauczycie jaki¶ ludzi swojej magii i niech siê potem pobij± to siê oka¿e, który z was mia³ racjê," powiedzieli niemal równocze¶nie siedz±cy nieco na uboczu Skiadrum i Weisslogia na co pozosta³e smoki spojrza³y na nich dziwnie. "Tylko wybierzcie jaki¶ normalnych dzieciaków a nie ¿adnego z ludzi hodowanych ju¿ przez Korianê."

"Wspania³y pomys³," powiedzia³ A-su i rozpostar³ skrzyd³a.

"Gdzie ciê niesie?" Spojrza³ na niego Igneel.

"Szukaæ w³a¶ciwego cz³owieka do nauki," odpowiedzia³ zanim nie odlecia³.

"Wy te¿? Ehhh," ognisty smok lekko siê zdenerwowa³ widz±c jak pioruniczny i metalowy smok równiesz odlecieli.

---

Le¿a³ na pod³odze wpatruj±c siê w sufit. Bok wci±¿ bola³ po wczorajszym ukaraniu za zniszczenie ¶ciany. Przewróci³ siê na brzuch i spojrza³ w kierunku drzwi. Godziny mija³y ale nikt nie zjawi³ siê aby go zabraæ tylko z rana pojawi³ siê jeden z pomocników i zostawi³ znacznie wiêcej ni¿ zwykle jedzenia. Niezbyt mia³ apetyt wiêc nie zjad³ zbyt wiele.

"Tato..." wyci±gn±³ przed siebie jedn± z d³oni jakby chcia³ gdzie¶ siêgn±æ. Jednak nic nie zmieni³o siê wiêc po d³u¿szej chwili wsta³ i powoli podszed³ do swojego by³ego ³ó¿ka szukaj±c co¶ w po¶cieli. Znajduj±c niewielki w porównaiu do jego obecnych d³oni klucz nieco uspokoi³ siê.

'Co to jest?' podrapa³ siê po g³owie kolejny raz czuj±c jak±¶ energi± emanuj±c± z trzymanego przedmiotu jednak nie zd±¿y³ siê nauczyæ wiêcej poza podstawowym wyczuwaniem magii w przedmiotach i innych ludziach. Postuka³ nim w pod³ogê ale nic siê wci±¿ nie sta³o. Zrezygnowany schowa³ go w tym samo miejsce gdzie by³ dotychczas.

"Zapach," wymamrota³ kiedy obróci³ siê i po³o¿y³ na pod³odze z g³ow± zwrócon± w kierunku jednej ze ¶cian, z której kierunku dochodzi³y jakie¶ ha³asy.

Mija³y godziny po tym jak j± przyprowadzono po kolejnych testach, które by³y dzi¶ znacznie wcze¶niej. Kiedy ból pozosta³y po nich min±³ usiad³a wpatruj±c siê w stos zabawek. Po jakim¶ czasie wsta³a i zacze³a kr±¿yæ wci±¿ my¶l±c o istocie, która mog³a byæ po drugiej stronie. Minuty mija³y kiedy ciekawo¶æ walczy³a ze strachem a¿ w koñcu pierwsze wygra³o.

'Tylko rzucem okiem,' powtórzy³a kilka razy w my¶lach zabieraj±c siê za ods³anianie przej¶cia. Zanim ruszy³a panel nas³uchiwa³a ale po drugiej stronie zdawa³a siê panowaæ ca³kowita cisza. Kiedy by³a wcze¶niej prowadzona drzwi by³y zamkniête wiêc zastanawia³a siê czy wci±¿ tam by³. Zdjêcie kawa³ka metalu trwa³o chwilê i ostro¿nie odstawi³a go obok a nastêpnie zajrza³a do drugiego pokoju, kiedy z otworu do jej pokoju powoli s±czy³o siê ch³odne powietrze.

W drugim pomieszczeniu dojrza³a ¶lady ¶ciany dziel±cej pokoje pokrytej kawa³ki szronu. Rozgl±daj±c siê wokó³ dojrza³a gdzieniegdzie ¶lady pazurów lub oszronione miejsca na ¶cianach. W pierwszej momencie nie zauwa¿y³a istoty, któr± widzia³a wczoraj. Po d³u¿szej chwili dojrza³a do¶æ znacznych rozmiarów kszta³t le¿±cy w dalszej czê¶ci pomieszczenia czê¶ciowo zakryty przez pozosta³o¶ci ¶ciany.

'¦pi?' pomy¶la³a powoli przeciskaj±c siê na drug± stronê otworu. Wci±¿ nie rusza³ siê nawet kiedy po przej¶ciu niechc±cy tr±ci³a jak±¶ zabawkê le¿±c± obok przej¶cia.

'Kto¶ przechodzi,' pomy¶la³ zamykaj±c oczy. Uzna³, ¿e osoba, która znalaz³a siê w jego pokoju nie zbli¿y siê je¶li bêdzie widzieæ jak j± obserwuje. Zreszt± wci±¿ czu³ jej zapach dziêki, któremu mog³ do¶æ dok³adnie zorientowaæ siê gdzie obecnie by³a. Lekko u¶miechn±³ siê s³ysz±c ha³as potr±conej zabawki oznaczaj±cy, ¿e by³a ju¿ w pomieszczeniu.

Odetchne³a z ulg± widz±c jak istota wci±¿ mia³a przymkniête powieki. Wygl±da³a dzi¶ znacznie inaczej ni¿ Ultear zapamiêta³a j±. By³a nieco wiêksza jednak nie widzia³a jego do¶æ dok³adnie poniewa¿ le¿a³a akurat na pod³odze i tylko jej g³owê oraz rêce by³y dobrze widoczne. G³owa z grubsza przypomina³a ludzk± pomijaj±c pokrywaj±ce j± ca³± b³êkitne ³uski a tak¿e by³a odgiêta pod du¿ym k±tem. Ramiona by³y znacznie przero¶niête i równie¿ pokryte ³uskami.

'Nie wygl±da gro¼nie,' stwierdzi³a stoj±c wci±¿ pod ¶cian± i nieco uwa¿niej rozgl±daj±c siê wokó³. Dojrza³a w dwóch, trzech miejscach czerwone ¶lady na pod³odze i jeden wiêkszy ¶lad na ¶cianie ko³o drzwi. Przez chwilê sta³a nieruchomo my¶l±c czy powinna zbli¿yæ siê do le¿±cej istoty. Nie by³a pewna czy by³ cz³owiekiem czy jak±¶ besti±.

'Gdyby by³ gro¼ny lub niebezpieczny ju¿ by zaatakowa³,' uspokojona t± my¶l± zacze³a powoli zbli¿aæ siê do niego. Mimo wci±¿ obecnego strachu dzieciêca ciekawo¶æ zwycie¿y³a w niej. Docieraj±c do wyrwy w ¶cianie na chwilê siê zatrzyma³a i ukrywszy siê za wci±¿ pozosta³ym kawa³kiem zajrza³a do drugiego pokoju. Wci±¿ le¿a³ na pod³odze z wyci±gniêtymi na boki ramionami. Podobnie jak one jego nogi równie¿ by³y przero¶niête i pokryte ³uskami. W zasadzie ca³e cia³o one pokrywa³y nawet ogon i olbrzymie skrzyd³a, które le¿a³y w pó³ z³o¿one po bokach jego tu³owia.

Czu³ jak zbli¿y³a siê do wy³omu, który zreszt± wczoraj sam zrobi³, w ¶cianie i zatrzyma³a siê tam. Czy¿by go obserwowa³a? Jej zapach nie zmienia³ siê na razie wiêc stara³ siê zachowaæ spokój zastanawiaj±c siê czy bêdzie kim¶ z kim móg³by porozmawiaæ. A je¶li jego wygl±d j± wystraszy?

Ciekawo¶æ wci±¿ j± pcha³a do przodu wiêc rozejrzawszy siê jeszcze raz lub dwa razy powoli przekroczy³a wyrwê znajduj±c siê w kolejnym pokoju kilka metrów od le¿±cego Arika. Mimo, ¿e mia³ g³owê zwrócon± w jej stronê jego powieki by³y zamkniête.

'Coraz bli¿ej,' pomy¶la³ wyczuwaj±c jak powoli zbli¿a³a siê do niego.

By³a dwa mo¿e trzy kroki od niego kiedy zatrzyma³a siê. Strach powoli zaczyna³ przezwyciê¿aæ dotychczasow± ciekawo¶æ. Wci±¿ le¿a³ spokojnie przed ni± jakby spa³. Mog³a zobaczyæ jak bardzo by³ wiêkszy od niej obecnie a nawet jak siê jej zdawa³o od tych ludzi, którzy j± zabierali co jaki¶ czas na te bolesne testy. Niespodziewanie otworzy³ oczy i nagle znalaz³a siê patrz±ca wprost w jego b³êkitne oczy, w których mog³a zauwa¿yæ dzieciêc± ciekawo¶æ i co¶ jeszcze czego nie mog³a rozpoznaæ.

"Nie," zdo³a³ wymarotaæ kiedy krzykne³a g³o¶no i nie zwracaj±c uwagê na nic odwróci³a siê i szybkim biegiem ruszy³a ku przej¶ciu.

arrow_back Previous Next arrow_forward

Age Verification Required

This website contains adult content. You must be 18 years or older to access this site.

Are you 18 years of age or older?

Need Help? Click Here or Try Again