AFF Fiction Portal
GroupsMembersexpand_more
person_addRegisterexpand_more

Fairy Tail: Pi�kne i Bestia

By: Ormael13
folder Misc. Non-English › Anime
Rating: Adult +
Chapters: 4
Views: 1,119
Reviews: 0
Recommended: 0
Currently Reading: 0
Disclaimer: Fairy Tail i wszelkie postacie tam wystêpuj±ce s± w³asno¶ci± Hiro Mashima. Nie mam ¿adnych zysków z pisania tego fanficka.
Next arrow_forward

Ni� przeznaczenia

Pe³ny opis fanfica: Cz³owiek zmieniaj±cy siê w dzikie zwierze, cz³owiek wyrzekaj±cy siê wszystkiego aby poprawiæ swoj± przesz³o¶æ, cz³owiek wyrzutek z powodu wygl±du i cz³owiek zamieniony w potwora. Czy to przeznaczenie czy tylko jaki¶ kosmiczny ¿art, ¿e siê wszyscy spotkali?





Piêkne i Bestia

 



Rozdzia³ 1: Niæ przeznaczenia

Przesz³o¶æ...

Tera¼niejszo¶æ...

Przesz³o¶æ...

¯adne nie mo¿e istnieæ bez pozosta³ych...

Przesz³o¶æ, któr± chcia³a zamieniæ w piêkne wspomnienia z matk± i przyjació³mi...

Tera¼niejszo¶æ, w której poszukiwa³a kluczy do przywrócenia ¶wiatu najwiêkszego horroru...

Przysz³o¶æ...nie wszystkie wersje przysz³o¶ci, które mog³y siê zdarzyæ a jednocze¶nie nie...





Kolejny raz nabra³ powietrza i wypu¶ci³ szeroki strumieñ lodu przed siebie próbuj±c trafiæ wci±¿ odskakuj±c± drobn± istotê przed sob±. Wyl±dowa³a na jednym z bardziej p³askich kawa³ków lodu aby niemal bez chwili wytchnienia skoczyæ ponownie. Kolejny lodowy oddech mina³ j± i tylko pozostawi³ kolejny zamro¿ony pas.

"Nie uciekniesz przede mn±," rozleg³ siê g³o¶ny bas, który zosta³ dodatkowo wzmocniony poprzez odbijanie siê od kilkunastu wiêkszych czê¶ci kawa³ków lodu. Zakry³a uszy ukrywaj±c siê za jednym z wiêkszych kawa³ków, który pod wp³ywem echa zacza³ siê kruszyæ.

"Znalaz³em ciebie," potê¿na ³apa zgniot³a pochylon± lodow± iglicê i kiedy podniós³ j± nie zobaczy³ nic poza kawa³kami lodu.

"Nie," odpowiedzia³ mu kobiecy g³os odbijajacy siê echem wokó³.

"Nie rozumiesz dziecko," spokojnym g³osem powiedzia³ b³ekitno³uski olbrzymi skrzydlaty gad. "Jestem znacznie starszy i potê¿niejszy ni¿ nawet ten tak zwany mój potomek," w tym momencie spojrza³ w bok w kierunku podobnego olbrzymiego gada z olbrzymim lodowym soplem wystaj±cym wprost z jego torsu. Jego cia³o zastyg³o w pozie zdradzaj±cej walkê do koñca. Przednie koñczyny wci±¿ kurczowo zaci¶niête wokó³ wystaj±cego kolca a skrzyd³a wci±¿ os³aniaj±ce dwa mniejsze kawa³ki lodu, na które by³o widaæ odci¶niête ¶lady istot wzrostu cz³owieka. Wszelka krew, która wcze¶niej ¶cieka³a z ka¿dej rany dawno temu ju¿ zamarz³a tworzaæ carmazynow± taflê lodu wokó³ olbrzymiego trupa.

'Nie s³uchaj go,' rozleg³ siê delikatny, koj±cy g³os w jej g³owie. 'Nie po to pozostali zabójcy oddali swoje ¿ycia aby¶ i ty podzieli³a ich los...'

Przemykaj±c pomiêdzy kolejnymi schronieniami ukratkiem rzuci³a spojrzenie wokó³. W jednym miejscy na skupieniu wielu niewielkich lodowych kolców wci±¿ spoczywa³y zamarzniête obecnie kawa³ki cia³a nale¿±ce wcze¶niej do cz³owieka tak zmasakrowane, ¿e trudno by³o rozpoznaæ czyje by³y. Z najwy¿szego wci±¿ powiewa³a resztka d³ugich z³otych w³osów. W innym miejscu le¿a³a górna czê¶æ cia³a ma³ej niebiesko³osej dziewczynki. Jej oczy na zawsze zamar³y w wyrazie zaskoczenia.

"Spójrz prawdzie w oczy. Jeste¶ ostatnia i nied³ugo do³aczysz do swoich przyjació³," ze spokojem mówi³ kiedy zmia¿dzy³ kolejny kawa³ek lodu, które s³u¿y³ jej przed chwil± za tymczasowe schronienie i jednocze¶nie maj±cym w sobie kolejne cia³o. Po roztrzaskaniu zmro¿one kawa³ki cia³a potoczy³y siê wokó³. Przy nodze purpurow³osej kobiety zatrzyma³a siê g³owa mê¿czyzny o ró¿owych w³osach ale szybko odwróci³a wzrok aby nie wpatrywaæ siê w puste oczy.

'Ka¿dy z nich po¶wiêci³ siê aby¶ mia³a t± jedyn± szansê na zadanie ciosu i zakoñczenie tego horroru,' ponownie odezwa³ siê koj±cy g³os. Zacze³a otaczaæ j± wielobarwna aura, która przyku³a uwagê jej przeciwnika.

"Wci±¿ trzymasz siê nadzieji, ¿e mo¿esz mnie pokonaæ?" roze¶mnia³ siê na pe³ny ³os kiedy jego oczy zal¶ni³y czerwieni± a ca³e cia³o otoczy³a ciemna po¶wiata mieszaj±ca siê z b³êkitn±.

Jeszcze raz spojrza³a w kierunku pobliskiego lodowego obelisku, z którego wystawa³a ca³kiem zmro¿ona rêka i czê¶æ twarzy blondw³osego zabójcy. Obok le¿a³a urwana z wci±¿ prawie kompletnym kawa³kiem krêgos³upa g³owa czarnow³osego ch³opaka.

"Nie trzymam siê," wykrzycza³a kiedy otaczaj±ca j± energia zaczê³a siê koncentrowaæ. Skoczy³a na pobliski p³aski kawa³ek lodu ignoruj±c wystaj±ce z niej ramiê z kilkoma metalowymi ozdobami i d³oni± przypominaj±c± metalowe ostrze. "Pokonam ciê," doda³a i zacze³a nabieraæ powietrza.

"Nie b±d¼ tak pewna siebie," odpar³ ca³kowicie opanowanym g³osem i równie¿ zacz±³ nabieraæ powietrze.

"Mroczno-¦wietlisty Ryk Lodowo-Ognistego Smoka," olbrzymi strumieñ ciemno¶ci, ¶wiat³a, lodu i ognia po³aczonych w jeden skupiony atak polecia³ wprost w stronê olbrzymiego monstrum przed ni± kiedy opad³a na kolana czuj±c jak si³y zaczynaj± j± opuszczaæ.

"Ryk Lodowego Smoka," niemal od niechcenia wyplu³ strumieñ lodu, który zderzy³ siê ze zbli¿aj±cym do niego atakiem. D³u¿sz± chwilê trwa³o zanim olbrzymia eksplozja spowi³a monstrum a j± odrzuci³a daleko w ty³. Odkrztusi³a krew spogl±daj±c nieznacznie w dó³ i widz±c lodowy kolec wystaj±cy z jej torsu. Nie s³ysza³a ju¿ g³osu jej przeciwnika kiedy ¶wiat zacz±³ blakn±æ i ciemnieæ wokó³ niej...





"Jeszcze jedno pchniêcie," pomimo bólu jaki czu³a dotar³ do niej kobiecy g³os. Zbieraj±c kolejny raz pozosta³e si³y wykona³a to co do niej powiedzia³a i chwilê potem w sali rozleg³ siê dono¶ny p³acz. Us³yszawszy to po³o¿y³a siê wycieñczona na ³ó¿ku.

"Dobra robota. To dziewczynka," us³ysza³a ponownie kiedy przez pó³przymkniête oczy patrzy³a przed siebie i u¶wiadamiaj±c sobie, ¿e siedz±ca obok niej osoba wci±¿ trzyma j± za rêkê.

"Jestem z ciebie dumny," powiedzia³ niskim g³osem i pochylaj±c siê uca³owa³ j± w policzek nawet na chwilê nie puszczaj±c jej rêki. Obejrza³ siê w bok w kierunku kobiety trzymaj±cej w rêku wci±¿ wrzeszcz±c± niewielk± bezbronn± istotê. "Jak ma siê nasza córka?"

"Bardzo ¿ywotna. Dawno nie widzia³am tak energicznego noworodka i chyba zdaje siê chce do swojej matki," odpar³a pielêgniarka i podesz³a do do le¿±cej kobiety. Uwa¿aj±c aby nic siê nie sta³o poda³a jej niewielkie zawini±tko. Purpurow³osa kobieta uwalniaj±c swoj± d³oñ z uchwytu siedz±cego przy ³ó¿ku mê¿czyzny obje³a ramionami wrzeszcz±ce dziecko, które niemal natychmiast ucich³o i spojrza³o swoimi br±zowymi oczami w górê.

"Ma twoje oczy," powiedzia³ kiedy nieco siê nachyli³ tak aby móg³ zobaczyæ swoj± nowonarodzon± córkê. Niemowlê na chwilê odwróci³o wzrok od swojej matki spogl±daj±c badawczo w stronê swojego ojca. Powoli aby jej nie przestraszyæ zbli¿y³ d³oñ do jej policzka kiedy niemal natychmiast pokry³ j± szron kiedy tylko oddech nowonarodzonej musn±³ j± nieznacznie.

"I ma twoj± wrodzon± zdolno¶æ u¿ywania magii," odpar³a wci±¿ czuj±c zmêczenie po porodzie.

"Zostawiê was obie na razie same," odpar³ i wolno wsta³. "Muszê zobaczyæ siê z moim ojcem i przekazaæ mu radosn± nowinê," powiedzia³ bêd±c ju¿ niemal w drzwiach sali.

Nie odpowiedzia³ nic tylko spogl±daj±c w jego kierunku kiedy opuszcza³ pokój. Czu³a siê dziwnie choæ mo¿e w³a¶nie tak siê czu³a jej matka, kiedy urodzi³a siê.

Pare godzin pó¼niej do pokoju wszed³ ojciec dziewczynki.

"I jak ma siê nasza maleñstwo?" spyta³ kiedy usiad³ na krze¶le obok ³ó¿ka.

"Bardzo dobrze. Choæ ju¿ sprawia problemy," odpar³a.

"Jakie?" nieco zaniepojony spojrza³ na swoj± ¿onê.

"Nawet w trakcie karmienia potrafi niechc±cy u¿ywaæ swojej magi," powiedzia³a nie odrywaj±c wzroku od trzymanego maleñstwa.

"Ahh to," nieco zarumieni³ siê i wsta³. "Porozmawiam z ojcem na temat tymczasowego zapiêczêtowania jej magii. Przynajmniej do czasu kiedy przestaniesz j± karmiæ."

"Dziêkujê kochanie."

"My¶la³a¶ ju¿ nad imieniem dla niej?" spyta³ zatrzymawszy siê przed drzwiami.

"Jedynym jakie przys¿³o mi na razie do g³owy jest Ur," odpowiedzia³a.

"Jak twoja matka," zamy¶li³ siê na chwilê zanim nie u¶miechn±³ siê. "Podoba mi siê. Wiêc nasze maleñstwo bêdzie nazywaæ siê Ur."

Nie odpar³a nic u¶miechaj±c siê tylko lekko kiedy s³ysza³a szelest zamykanych drzwi.





"Ciemno¶æ w tobie jest wielka. Je¶li nie poch³onie ciê pierwsza mo¿esz staæ siê znacznie silniejsza," niemal pozbawionym emocji tonem powiedzia³a Rigantona patrz±c na niemal nik³± w porównaniu do niej postaæ stoj±c± naprzeciw.

"Nie poch³onie mnie," odpar³a pewnym g³osem purpurow³osa m³oda kobieta spogl±daj±c w górê na olbrzymi spowity w ciemno¶ci skrzydlaty kszta³t.

"Trening nie bêdzie ³atwy i chwila s³abo¶ci bêdzie kosztowaæ ciê wszystko. Na to te¿ siê godzisz?" smoczyca spyta³a nieco straciwszy zainteresowanie w nik³ym cz³owieku stoj±cym przed ni±.

"Próbujesz mnie zniechêciæ czy po prostu nie bêdziesz mnie w stanie nauczyæ magi, któr± s³ysza³am powinna¶ znaæ smoku ciemno¶ci?" rzuci³a jej zimne spojrzenie wyczekuj±c odpowiedzi.

"Moje zamiary nie s± twoj± spraw± cz³owieku," lekko znudzona wydmuchne³a niewielki czarny ob³ok, który powoli opad³. "Jednak wszystko musi mieæ swoje miejsce. Oby twoje motywy nie znikne³y jak ciemno¶æ kiedy dotykaj± j± pierwsze promienie ¶wiat³a."

"Moje motywy..."

"My¶lê jak to jest odczuwaæ przyjemno¶æ bêd±c zabójc± smoków," odpar³a lekko zmêczonym g³osem kiedy przesuwa³a swoje rêce tak, ¿e obiema obejmowa³a jego g³owê.

"Co¶... trudnego do opisania," odpar³. "Trudno znale¶æ s³owa aby to opisaæ," powoli z³±czy³ rêce tak, ¿e teraz obejmowa³ j± kiedy le¿a³a na nim.

"Wiele bym da³a aby dowiedzieæ siê tego," odpar³a nieco poprawiaj±c swoj± pozycjê ale nie na tyle aby ich cia³a rozdzieli³y siê.

"Chia³aby¶ byæ zabójczyni± smoków?" spyta³ delektuj±c siê jej blisko¶ci±. Jej nagim cia³em, które trzyma³ w ramionach. Jej zapachem, który tak kocha³.

"Chia³abym aby¶ mogli trwaæ tak bez koñca. A teraz dobranoc," uca³owa³a go i przymkne³a powieki zasypij±c w miarê szybko. Przez chwilê patrzy³ na jej twarz zanim sam nie poczu³ jak ogarnnia go senno¶æ i siêgaj±c rêk± chwyci³ le¿±c± niedaleko ko³drê i przykry³ ich.

"Witaj piêkna," powiedzia³ kiedy ju¿ przerwa³a poca³unek.

"Witaj bestio," odpar³a bêdêc w wyj±tkowo dobrym humorze. Zanim zd±¿y³a cokolwiek dodaæ zobaczy³a jak kula le¿±ca na pobliskim stoliku zacze³a l¶niæ.

"Wspominasz je czy tylko tak zawsze odp³ywasz na moment?" lekko k±¶liwie spyta³a smoczyca.

"Niewa¿ne," potrz±sne³a lekko g³ow±. "To zaczynamy czy nie?"

"Taka niecierpliwa," nieco przysiad³a pozwalaj±c wspi±æ siê kobiecie na swój grzbiet i rozpostar³a skrzyd³a powoli unosz±c siê w powietrzu. Z wolna poruszaj±c skrzyd³ami odlecia³a w kierunku rysuj±cych siê na horyzoncie gór. Po godzinie mo¿e nieco d³u¿ej wyl±dowa³a naprzeciw wej¶cia do olbrzymiej jaskini.

"Naciesz swoje oczy ¶wiatem zewnêtrznym bo nie prêdko wrócimy na powierzchniê," powiedzia³a smoczyca zanim po chwili nie znikne³a w ¶rodku. Kobieta wyje³a morskiej barwy kulê i po³aczy³a siê z osob± na drugim koñcu lini.

"Jak przebiega trening?" spyta³ mê¿czyzna.

"Zaraz go rozpocznê. Kiedy bêdê mia³a chwilê czasu odezwê siê i zdam raport," odpar³a br±zowooka magini.

"Dobrze," a moment potem roz³±czy³ siê.

"To zabójca smoków?" us³ysza³a g³os Rigantony kiedy znalaz³a siê wewn±trz pieczary.

"Co znaczy zabójca?" odpowiedzia³a pytaniem na pytanie.

"Zazwyczaj magowie s± ma³ymi dzieæmi kiedy zaczynaj± siê uczyæ a ty nie wygl±dasz na tak± osobê. Wiêc to z powodu innego zabójcy smoków," mimo mroku panuj±cego wewn±trz zauwa¿y³a lekkie zmieszanie na twarzy magini.

"Mo¿liwe," odpar³a czuj±c lekkie zak³opotanie.

"Pamiêtasz pierwsze spotkanie ze mn± i to co wtedy stwierdzi³am?"





Zbli¿a³ siê wieczór kiedy zbli¿a³a siê ku pobliskim górom. Gdzie¶ po¶ród nich we³ug informacji jakie zdoby³a powinien siê wci±¿ znajdowaæ smok lub przynajmniej tak twierdzili miejscowi mieszkañcy. Olbrzymi skrzydlaty gad, którego czasami który¶ z nich widzia³ w ci±gu nocy przemykaj±cy niemal bezszelestnie ponad zabudowaniami. Zawsze kiedy noc by³a tam ciemna, ¿e ledwo mo¿na by³o widzieæ cokolwiek.

"My¶lisz, ¿e jest tu jaki¶ smok?" spyta³ lekko znudzony niebieskow³osy mê¿czyzna z tatua¿em na prawej stronie twarzy.

"Je¶li jest to go znajdê," odpar³a purpurow³osa kobieta poruszaj±c siê cicho pomiêdzy zaro¶lami powoli oddalaj±c siê od pobliskich zabudowañ.

"Skoro tak twierdzisz," powiedzia³ zanim jego projecja astralna nie rozp³yne³a siê zostawiaj±c j± sam±. Pare minut potem gdzie¶ nad ni± rozleg³ siê ³opot skrzyde³. Zatrzymawszy siê spojrza³a w górê próbuj±c dojrzeæ cokolwiek na niebie. Ksiê¿yc by³ w nowiu wiêc by³o niemal ca³kiem ciemno wokó³ a tak¿e ju¿ nie dociera³y tu ¶wiat³a z niedaleko le¿±cych zabudowañ.

'Poka¿ siê,' pomy¶la³a znów ruszywszy przed siebie wci±¿ s³ysz±c gdzie¶ ponad g³ow± ³opot skrzyde³. Czasem do¶æ daleko czasem bardzo blisko jednak nie zatrzyma³a siê nawet na chwilê. Raport wspomina³ jak wie¶niacy, którzy dojrzeli tajemnicz± istotê zazwyczaj w straku kryli siê lub próbowali uciekaæ.

"Dziwny zapach otacza ciebie," rozleg³o siê gdzie¶ spomiêdzy drzew na co zatrzyma³a siê i pu¶ci³a wolno przed siebie niewielk± kulê, która zaczê³a kr±¿yæ wokó³.

"Jeste¶ jedn± z nich czy...?" g³os zawiesi³ siê na chwilê kiedy naprzeciw kobiety za¶wieci³a siê para zielonkawych oczu. Kula polecia³a przed siebie przecinaj±c tylko co¶ o konsystencji gêstej mg³y zanim nie wróci³a do d³oni kobiety.

"Nie wyczuwam w tobie tej magii jednak twój zapach jest tak podobny do nich," ¶lepia zgas³y i ponownie us³ysza³a ³opot skrzyde³. Kula uleg³a pomno¿eniu i kiedy ponownie w pobli¿u pojawi³y siê ¶wiec±ce ¶lepia polecia³y w tamtym kierunku. Ponownie przelecia³y jakby nic tam nie by³o jednak oczy nie znikne³y tylko zdawa³y siê zbli¿aæ do magini a¿ zatrzyma³y siê niemal przed ni±. Jednak wci±¿ nie mog³a dojrzeæ nic poza niewyra¼nym kszta³tem a teraz poczu³a oddech na swojej twarzy.

"Nie na pewno nie jeste¶ jedn± z nich ale twój zapach jest tak mocno przesi±kniêty ich. Ca³kiem jakby¶..." ponownie zawiesi³a g³os.

"Jakby co?" w koñcu przemówi³a lodowa magini.

"A nie nic," tym razem zdawa³o siê, ¿e smok zachitota³. "Niewa¿ne. Wiêc jaki¶ szczególny powód aby¶ mnie szuka³a?"

"Jeste¶ smokiem, który mo¿e nauczyæ magi zabójcy?" jasno przedstawi³a powód. S³ysz±c to smok oddali³ siê nieco tak, ¿e nawet nie widzia³a oczu. Mija³y minuty kiedy sta³a i nic siê nie dzia³o a¿ w koñcu krzykne³a. "Wiêc jednak nie."

"O nie," wokól niej pojawi³ siê czarny kszta³t. "Po prostu to nieco zaskakuj±ce aby kto¶ tak wprost wyrazi³ takie ¿yczenie. Nie pamiêtam nikogo w ci±gu ostatnich kilku stuleci aby to zrobi³. Jeste¶ interesuj±cym cz³owiekiem." Ponownie przed ni± pojawi³a siê para zielonkawych oczu, "Jak ciê zw±?"

"Ultear Milkovich," odpar³a magini czasu.

"Je¶li twoja postanowienie jest mocne wróæ tu w ci±gu dwóch, trzech tygodni," kszta³t zacz±³ siê rozwiewaæ. "Wtedy ja Rigantona oceniê czy nadajesz siê na moj± uczenicê."

Po tych s³owach smoczyca bezszelestnie odlecia³a zostawiaj±c Ultear sam± po¶ród drzew.


Next arrow_forward

Age Verification Required

This website contains adult content. You must be 18 years or older to access this site.

Are you 18 years of age or older?

Need Help? Click Here or Try Again