Fairy Tail: Dziedzictwo

BY : Cezar_Ormael
Category: Misc. Non-English > Anime
Dragon prints: 909
Disclaimer: Fairy Tail i wszelkie postacie tam występujące są własnością Hiro Mashima. Nie mam żadnych zysków z pisania tego fanficka.


Fairy Tail: Dziedzictwo



 



 



Rozdział 1: Nyan, Nyan!



 



 



Śmiech...



Demoniczny, momentami niemal przyprawiający o zawał serca ale wciąż nie należący do jakiegoś potwora. I zawsze dający mu ułamek sekundy na unik przed kolejnym atakiem.



-Nie możesz tak wiecznie uciekać przede mną. - z wyraźnym rozbawieniem na poły wykrzyczała na poły powiedziała osoba goniąca go kiedy kolejny raz broń, która nie trafiła celu wracała do jej wyciągniętej dłoni.



'Jeszcze chwila,' pomyślał wykonując nagły skręt w pobliską boczną aleję i... niemal nie stracił głowy, gdy z wnętrza aleji obracając się z szybko wyleciała broń. Wykonując unik poprzez zanurkowanie w przód wirujące ostrze mineło go zaledwie o milimetry.



-Lód Tworzy: Lanca - zatrzymał się i szybko wypowiedział słowa zaklęcia uderzył pięścią w otwartą dłoń tworząc kilka lodowych lancy, które poleciały w stronę goniącego go napastnika.



-Ty... - przeciwnik zasyczał, gdy wykonując nagły ruch jedną z dłoni spowodował, że jedna z kilku lewitujących wciąż wokół niej broni zablokowała atak lodowego maga - akurat to ostrze lubiłam...



-Hehe... - zaśmiał się jednocześnie obmyślając kolejny ruch. Na chwilę przeciwnik zdekoncetrował się tracąc możliwość ataku - tak mi przykro kotku.



-Nie nazywaj mnie kotkiem - na chwilę wszystkie lewitujące ostrza zwróciły swoje końce w jego stronę - jeszcze raz i przestanę się bawić z tobą...



-Jakbym brał na poważnie groźby takiego kocia... - nie dokończył wykonując unik w bok jak kilkanaście ostrzy poleciało w jego stronę.



-Chcesz coś jeszcze dodać? - wymamrotała z nieukrywaną złością.



-Zamrażanie - powiedział tylko jak otoczeni wokół niego zaczeła pokrywać cienka warstwa lodu wliczając w to kilka zaklinowanych chwilowo w ziemii ostrzy.



-Ty... - wykonała szeroki łuk obiema dłońmi po czym pozostałe wolne ostrza poszybowały z wielką prędkością w jego stronę.



-Lód Tworzy: Tarcza - szybkim gestem stworzył barierę, która zatrzymała wszystkie pozostałe ostrza.



-Ahh czyżbym ci tym razem tak zagroziła, że użyłeś tarczy do zablokowania ataku? - z lekką ironią zaśmiała się w międzyczasie skupiając uwagę na oswobodzeniu kilku ostrzy z lodu.



-Lód Tworzy: Lodowy Gejzer - usłyszała w odpowiedzi i za późno spróbowała odskoczyć. Porwana przez erupcję lodowego gejzeru poleciała w górę, kiedy po stopami wyrosła jej lodowa wieża.



-Nie myśl, że to mnie zatrzyma - zaśmiała się wiedząc, że niedługo lodowy mag pojmie już przegrał walkę.



-Nie musi zatrzymać cię na długo kotku - ponownie zmarszczyła gniewnie brwii - Lód TworzyMiecz.



-I mam przerazić się jakiejś broni stworzonej z lodu? - zakpiła powoli wstając po upadku.



Poczekał chwilę jak zbliżyła się nieco do jego lodowej tarczy zanim nie wykonując salto wyskoczył w górę. 'To jest nawet zbyt łatwe...' pomyślał przez chwilę, gdy biorąc zamach trzymanym mieczem celował wprost w jej twarz.



-Taka szko...- przerwał w pół gdy...nie wykonała uniku tylko podnosząc jedną z dłoni uchwyciła brzeg jego ostrza bez żadnego zranienia. Zaskoczony wypuścił z ręki rękojeść co wykorzystała odskakując nieco do tyłu nie puszczając je ani na chwilę.



'Co do cholery?' zaskoczony spojrzał, gdy ona zaczeła spokojnie odgryzać kawałek po kawałku jego lodową broń a następnie zjadać je.



-Zaskoczony? - spytała oblizując w tyle co drapieżny ile zmysłowy sposób wargę - twój lód nie był nawet tak zły jak podejrzewałam.



Na chwilę zamarł próbując wyjaśnić co właśnie zobaczył, gdy zauważył inną rzecz. Poprzedni atak z użyciem gejzeru nie zostawił na niej jakichkolwiek śladów jeśli nie licząc postrzepionego dość znacznie ubrania.



-To już koniec - zaśmiała się i zaczeła nabierać powietrza przyjmując pozę charakterystyczną dla jedego z jej ataków.



-Lód Tworzy: Lanca - nie tracąc czasu wypowiedział słowa zaklęcia i natychmiast kolejne kilka lanc poleciało w jej kierunku.



-Ryk Lodowego Smoka - było jej odpowiedzią, po której nie zatrzymując się wyskoczyła w powietrze a wokół jednej z jej dłoni pojawiła się błękitnie świecąca poświata.



'To nie może...' Lodowy Ryk niemal bez problemu przebił się przez lance '..się dziać naprawdę' zamarł na ułamek sekundy. Tylko tyle wystarzyło aby lodowa zabójczyni zdołała zadać kolejny cios - Kieł Lodowego Smoka. - drugi atak pozbawił go przytomność.



-Phew..no i tyle ci przyszło z próbowania nazwania mnie kotkiem - zaśmiała się demonicznie odgarniając kosmyk złotych włosów z twarzy. Pochylając się na nieprzytomnym lodowym magiem zaczeła przeszukiwać jego kieszenieznalazła niewielki złoty klucz z prostym ideogramem strzelca wygrawerowanym na rękojęści.



-Niedobry złodziej. - uśmiechneła się i przymykając nieco oczy skoncetrowała swoją magię na uwolnieniu z lodu pozostałych broni. Upewniwszy się że wszystkie zostały uwolnione nieśpiesznym krokiem oddaliła się zostawiając nieprzytomnego maga niemal na środku alejki.





Powoli wieczór przechodził w noc kiedy do gildii wkroczył raczej nietypowy gość: kot o karminowej sierści i dwóch ogonach niosący kawałek papieru w pysku. Z kocia gracją przeparadował pomiędzy kilkoma walczącymi między sobą magami i wskoczył na kontuar. Wypuściwszy papier położył łapę na papierze i zaczął powoli machać ogonami w międzyczasie obserwując co się dzieje wokół. Po chwili kiedy Mirajane podała jednemu z członków gildii jego zamówienie zauważyła kątem oka siedzącego niedaleko kota.



-Nyan, Nyan - kot zamraczał spokojnie kiedy podeszła w jego kierunku a następnie łapą przesunął nieco papier w jej kierunku.



-Co tam masz kotku? - zagadał sięgając po papier.



-Kotek? - najpierw było słychać głos a potem niebieski kot wskoczył na kontuar. - Aye! To kotek. - było słychać rozbawienie w głosie Happiego.



-Wygląda jak zadanie dla naszej gildii - mimowolnie skomentowała białowłosa magini spoglądając na papier. - i znów ten sam zleceniodawca.



Happy w tym czasie był bardziej zainteresowanym swoim pobratymcem tak, że nie zauważył jak nastąpił na jeden z jego ogonów. Karminowy kot wpierw zamarł na chwilę a następnie z ostrzegawczym sykiem odskoczył nieco ustawiając się w pozycji obronnej.



-Nyan, Nyaan, Nyyannn - wysyczał jeżąc sierść.



-Oh Happy - Mirajane nie mogła powstrzymać rozbawienia sytuacją.



-Kotek chce się bawić? - exceed podrapał się po głowie.



-Nyan, nyyyyan - kot rozejrzał się powoli wokół a następnie wrócił do wpatrywania się w niebieskiego kota.



-Nie rozumiesz co on mówi? - zastanowiła się Strauss.



-Jego język jest dość dziwny. Podobny jednak mimo to nie mogę zrozumieć co mówi. - Happy wyglądał na nieco zagubionego.



-Nyannn, Nnnnyan - kot na chwilę zamarł jakby coś nasłuchiwał po tym uspokoił się nieco - Nyan - następnie nieznacznie skłonił łeb i zaczął się rozwiewać wpatrując się w jakiś punkt niedaleko baru.



-Co ja zrobiłem? - exceed z nieco zaskoczoną miną patrzył w miejsce gdzie jeszcze przed chwilą był drugi kot.



-Kto to wie, kto to wie... - białowłosa magini się delikatnie zaśmiała i wolnym krokiem ruszyła do tablicy przypiąć kolejną robotę.



Całemu zdarzeniu przyglądała się z oddalenia Lucy, więc jak tylko Mirajane przypieła papier podeszła do tablicy. Nieco ją zaskoczyło kiedy dziwny kot na chwilę przed zniknięciem patrzył w jej kierunku. A może właśnie patrzył na Nią? W jego oczach wydawało się, że dojrzała jakby coś znajomego. Nie chyba była jeszcze nie przywykła do wszelkich dziwnych zdarzeń odkąd dołączyła do gildii.



Przyglądając się opisowi robota nie znalazła nic podejrzanego, gdyż polegało ona na zapewnieniu ochrony podczas przejazdu z jednego miasta do drugiego. Uwagę przykuła adnotacja aby jeśli jest to możliwe wysłać na to zadanie maga od gwiezdnych duchów.



-Nyana? - przeczytała na półgłos imię zleceniodawcy. Gdzieś słyszała to imię ale gdzie? Niewiele myśląc wzieła zadanie uważając, że zapłata pozwoli jej nie martwić się o czynsz na jakiś czas.



-Znalazłaś coś dla siebie? - usłyszała za sobą głos Strauss.



-Chyba. - zamyśliła się na chwilę.



-Jeśli myślisz o tym kocie to zawsze przynosi zlecenia od Nyany - powiedziała druga magini jakby odczytując obecne myśli Lucy - choć to ciekawe, że kot zawsze wydaje się mówić nyan.



-Tak to interesujące - odpowiedziała magini gwiezdnych duchów powoli oddalając się.



-Wygląda, że tym razem zlecenie szybko będzie wykonane - zamyśliła się białowłosa magini widząc jak blondwłosa magini opuściła gildię trzymając w ręku papier z zadaniem.



-Happy... - Lucy niemal rzuciła najbliższym przedmiotem jaki miała pod ręką widząc znajomego Exceeda w jej mieszkaniu. - co ty tu robisz?



-Natsu nie wrócił jeszcze i jest mi samotnie - niebieski kot zrobił zmartwioną minę ale moment potem pobiegł w kierunku kuchni.



Lucy lekko westchneła i siegneła do pęku kluczy jakie miała przy pasie. Zawachała się i odłożyła je na stolik. Po chwili do pokoju wrócił Happy trzymając wpół zjedzoną rybę.



-Myślisz, że Natsu wróci jutro? - zapytał kot po tym jak skończył rybę.



-Oczywiście - odpowiedziała uśmiechnąłwszy się i poczekała jak mały przyjaciel smoczego zabójcy pokręcił się szukając miejsca a następnie usnął.



Sięgneła po klucze i przywołała Cruxa. Opisała mu wtedy istotę jaką spotkała w gildii i zaczeła czekać na wyniki jego poszukiwań. Nagle otworzył oczy.



-I co znalazłeś? Czy to gwiezdny duch? - nieco niecierpliwa spytała.



-Opis istoty, którą opisałaś pasuje w miarę dokładnie do jednej z dwóch form gwiezdnego ducha znanego jako Nyana Nekomantka. - zaczął przysypiać.



'Czyli to był gwiezdny duch...'



-Powiesz coś więcej? - niecierpliwe tupnięcie wybudziło go na powrót.



-Mag, z którym Nyana zawarła kontrakt posiada już dwa klucze umożliwiające wezwanie gwiezdnych duchów Starożytnego Zodiaku.



-Starożytny Zodiak? - podniosła nieznacznie brew.



-Niestety odpowiedź na to pytanie wkracza w prywatne sprawy gwiezdych duchów i magów się z nimi kontaktujących. - odpowiedział i zaczął powoli znikać wypowiadając kilka słów na pożegnanie - Zachowaj szczególną ostrożność będąc w pobliżu tego maga.



-Hmpfff co to miało niby znaczyć? - zamyśliła się i spojrzała na śpiącego obok kota. Zdecydowała, że następnym razem spyta o coś więcej a na razie czeka ją noc przed zadaniem. Zmieniła ubranie na koszulą nocną i położyła się.



-Enigmatyczny gwiezdny duch, jego właściciel i Starożytny Zodiak. Czemu to wszystko brzmi tak zagadkowo? - cicho powiedziała zanim nie usneła.





Kropla powoli ściekła ze stalagmitu i następnie spadła na podłogę.



-Widzę, że wykonałaś zadanie bez problemu. - powiedział męski głos z cienia spowijającego lodową komnatę.



-Nyan - zamrauczała radoście i przestępiła kilka kroków naprzód zanim nie zatrzymała się. - Nyyyan, Nyannnn.



-Hmmm. Myślisz, że zauważyłaś gwiezdnego maga?



-Nyyyyaaaaaan, Nyaaaan, Nnnnyan. - odpowiedziała.



-Miej oko na niego jutro, dobrze? - rzucił jakby od niechcenia.



-Nnnnyaaaan - prychneła.



-Nią, dobrze już dobrze. To nie ma znaczenia płeć maga, prawda?



-Nyan, Nyann, Nnyan, Nyyannn. - zmrużyła oczy.



-Coś jeszcze chcesz wspomnieć czy już chcesz wracać do swojego świata? - zapytał.



Nyaan, Nyan, Nyan, Nyyan - powiedziała i zaczeła się rozwiewać.



-Hmmm - zamyślił się bawiąc się platynowym kluczem - to ciekawe. Będę musiał przyjrzeć się tej sprawie w wolnej chwili.




You need to be logged in to leave a review for this story.
Report Story